Unia chce prać dzieciom mózgi. Eurokraci planują wprowadzenie w szkołach propagandowych lekcji nawet dla najmłodszych dzieci

Unia Europejska przygotowuje plany nauczania o swych osiągnięciach. Program nauki miałby objąć dzieci już nawet od czwartego roku życia.

Luc Van den Brande doradca szefa Komisji Europejskiej Jeana Claudea Junckera w specjalnym raporcie wzywa eurokratów do wprowadzenia w szkołach lekcji o Europie. Nauczanie miałoby objąć już najmłodsze roczniki w szkołach podstawowych i dotyczyć nawet 4-letnich dzieci.

Brande chce stworzenia projektu “Buses4Peace initiative” (Wehikuł Inicjatyw Pokojowych – tłum. red.), który miałby przekonać młodych, że Europa zawdzięcza Unii pokój po II Wojnie Światowej. W raporcie wskazuje, iż dzieci dorastając muszą być objęte „proeuropejskim” nauczaniem.

Zobacz też: To już dziś. Ogólnopolska akcja Wolności. Protest w kilkudziesięciu miastach Polski i zagranicą przeciwko nowej ustawie

Pomysł wprowadzenia propagandowych lekcji miał powstać po Brexicie.
„Referendum dotyczące członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskie, które przeprowadzono 23 czerwca 2016 roku jest doskonałym przykładem na to jaki młodzież ma stosunek do UE” – czytamy w raporcie.

Dla starszego pokolenia Europa była czymś do czego dążyli. Dla millenialsów (określenie na pokolenie 20-30 latków – przyp. red.) Europa, którą znają jest tylko punktem startu.

Według Van den Brande młodzi są krytyczni wobec Unii, ale nie są eurosceptyczni i mają świadomość korzyści jakie daje wspólnota.

Raport i pomysł nauczania dzieci spotkał się już z ostrą krytyką niektórych członków Parlamentu Europejskiego. Należący do brytyjskiej UKIP poseł Ray Finch twierdzi, iż Unia chce indoktrynować dzieci i uczynić je posłusznymi wobec siebie.

To co ten ten Juncker i jego wspólnicy chcą wprowadzić do szkół jest bardzo ponurym pomysłem i rodzice powinni się temu stanowczo przeciwstawić – oświadczył Finch.

Doradca szefa Komisji Europejskiej chce przygotować też wielką akcję propagandową mającą promować Unię. Juncker chciałby, by do udziału w propagandowym przedsięwzięciu zaproszono celebrytów – aktorów, sportowców itp.

Kampania miałaby podbudować nadszarpnięty wizerunek Unii. Udział w niej mieliby wziąć także studenci, którzy korzystali z Erasmusa – programu stypendiów i wymiany słuchaczy szkół wyższych.

Młodzi mieliby wytłumaczyć jaki byłby koszt rozpadnięcia się Unii i jakie jest znaczenia „stabilizacji politycznej”. Według pomocnika Junckera słabnąca popularność Unii jest wynikiem małego zaangażowania przez społeczeństwa, które mają za małą wiedzę na temat wspólnoty.

Zobacz też: NIK masakruje polską armie. Wskazuje ogromne braki i uchybienia. „Wydajemy coraz więcej pieniędzy, a modernizacja armii nie przyspiesza”