Największy boss bossów włoskiej mafii nie żyje. Nazywano go „Bestią” z Corleone

Salvatore Toto Riina. Foto: wikimedia
Salvatore Toto Riina. Foto: wikimedia

W wieku 87 lat zmarł we włoskim szpitalu najpotężniejszy boss bossów sycylijskiej mafii, cosa nostra Toto Riina – podały w piątek media. Skazano go na 26 wyroków dożywocia, w tym za zlecenie zamachów na sędziów śledczych Giovanniego Falcone i Paolo Borsellino.

Z powodu ciężkiej choroby Riina przebywał ostatnio na oddziale więziennym w szpitalu w Parmie, dokąd trafił po ponad 20 latach pobytu w izolacji, w warunkach zaostrzonego rygoru, w jakich osadzani są najgroźniejsi członkowie mafii.

W ostatnich godzinach jego życia minister sprawiedliwości Andrea Orlando podpisał specjalny dekret zezwalający dzieciom Riiny być przy nim w szpitalu.

„Bestia” z Corleone

Riina urodził się 16 listopada 1930 roku w chłopskiej rodzinie w uważanym za kolebkę cosa nostra Corleone pod Palermo. Miał przydomek La Belva (bestia) z powodu swego okrucieństwa.

Jako 19-latek został skazany na 12 lat więzienia za zabicie rówieśnika. Od końca lat 50. był w bandzie, która zajmowała się nielegalnym ubojem. Zamordował wtedy swego szefa. Od tamtej pory nie zszedł już z przestępczej drogi.

W 1974 roku został bossem cosa nostra w swym rodzinnym Corleone, a w kolejnych latach zdobywał coraz większą władzę w mafii sycylijskiej i nakazywał zabicie jego rywali. Szacuje się, że mafijnej wojnie od początku lat 80. zginęło około 200 członków cosa nostra.

Boss z więzienia

Skazany został 26 razy na dożywocie za dziesiątki zbrodni, między innymi za zlecenie zabójstwa dwóch słynnych sędziów śledczych, walczących z mafią. Giovanni Falcone zginął w zamachu bombowym w maju 1992 roku koło Palermo, a Paolo Borsellino dwa miesiące później, także w stolicy Sycylii.

Toto Riina poszukiwany był przez 24 lata. Aresztowany został w Palermo w styczniu 1993 roku. Śledczy twierdzą, że kierował mafią także z więzienia.

W 2016 roku ministerstwo sprawiedliwości podejmując decyzję o dalszym utrzymaniu wobec niego rygoru ciężkiego więzienia uznało go za wciąż niebezpiecznego jako zdolnego do utrzymywania kontaktów z przebywającymi na wolności mafiosami cosa nostra.

Ostatnio wytoczony mu proces dotyczył nigdy niewyjaśnionej do końca kwestii domniemanych rokowań, jakie kierowana przez niego mafia miała prowadzić z państwem włoskim w latach 90. (PAP)