P. Robert Gwiazdowski opowiedział się za pierwszym wariantem: „składka” zależy od zarobków („niszczyć bogatych”), a „emerytura” ma być równa. Cytuję (z wywiadu dla p.Jacka Pochłopnia): „Jak to nie? W socjalistycznym społeczeństwie równość to podstawa. (śmiech) Problem polega na tym, że ludziom się wmawia, że płacą składkę na swoją emeryturę. Ale proszę zwrócić uwagę na aberrację takiego rozumowania. Tych, co płacą więcej, jest garstka. Wydajemy co roku setki milionów na utrzymanie systemu informacyjnego ZUS, który liczy coś, czego nie ma. Absurd. Jeśli uświadomimy sobie, że emerytura jest świadczeniem społecznym dla niezdolnych do pracy ze względu na wiek, to dlaczego ma być zróżnicowana? Płaciłeś więcej – ale nie na swoją emeryturę. Jak to zrozumiemy, zmieni się nam perspektywa”.

I dalej p.Profesor porównuje to do innego socjalistycznego wymysłu, czyli składki na NFZ. Przerażające! Uzasadnianie, że komunizm w jednej dziedzinie jest dobry, bo tak przecież robią komuniści w innych kwestiach!

Zareagowałem na Twitterze: „Panie Robercie! Pożyczam 900 od Kowalskiego i 9000 od Wiśniewskiego. Po czym malwersuję te pieniądze. Bank pożycza mi 9900 »na spłatę długów«. Czy sprawiedliwe jest oddanie 4950 Kowalskiemu i 4950 Wiśniewskiemu?”.

Michalkiewicz. The Movie

Otóż, istotnie, dziś emerytura stała się świadczeniem społecznym – ale tak nigdy nie było! I nie powinno być. Tak, istotnie: w skarbcu ZUS są same długi i „liczy się coś, czego nie ma” – no i co z tego? Czy z tego powodu nie należy prowadzić rejestru wierzycieli?!?? Panie Robercie: Pan jest prawnikiem!!!

Przecież to kompletna kapitulacja przed socjalistycznym paradygmatem.

Niepokojące jest też (z innych powodów) ostatnie zdanie wywiadu: „Prezydent jest wybierany w wyborach bezpośrednich i ma najsilniejszy mandat”. Od kiedy pełnomocnictwo bywa „silniejsze” lub „słabsze”?!? Czy prezydent wybierany przez parlament (bez możliwości odwołania go) ma mandat „słabszy” – i dlaczego? Czy Senat i Sejm nie są wybierane w wyborach bezpośrednich?! Czy prezydent USA, wybierany (dawniej realnie, obecnie raczej formalnie) pośrednio, ma mandat słabszy niż prezydent Polski, wybierany bezpośrednio?

Sądzę, że tu p.Profesor raczej bezmyślnie powtórzył slogan używany przez d***kratów. Natomiast w sprawie emerytur głosił niewątpliwie stanowisko przemyślane. I to jest naprawdę niepokojące.