Piński: Premier Mateusz. Czy to na pewno dobra zmiana?

Rynki finansowe nie zareagowały w żaden sposób na informacje o zmianie premiera. O wszystkim i tak decyduje Jarosław Kaczyński.

Morawiecki odniósł się do tej wypowiedzi w ten sposób, że zaczął komentować słabnącą pozycję ówczesnego ministra skarbu Mikołaja Budzanowskiego. Dlaczego w końcu nie zdecydował się na wejście do polityki? Prawdopodobnie stanowisko i pensja szefa dużego banku były znacznie lepszą ofertą niż fotel jednego z ministrów. Na dodatek takiego, od którego niewiele zależy i który w każdej chwili może wylecieć.

Sporo o poglądach politycznych i gospodarczych mówią jego podsłuchane myśli. – Ja trochę tę historię znam i lata trzydzieste ch***a, a nie wyciągnęły Stany Zjednoczone. Wojna wyciągnęła (…). Natomiast jedna taka rzecz, że mam absolutnie pozytywne zdanie o Merklowej, Sarkozym czy, jak tam się ten nowy nazywa, Hollande – mówił Morawiecki. Przewidywał również, że kolejne lata przyniosą realizację pomysłów gospodarczych Johna M. Keynesa. – Będziemy zapi*****ć i rowy, k***a, kopać, a drudzy będą zasypywać, będziemy zadowoleni (…). Ale wiesz co, niestety w tych naszych dziedzicach, w sensie w tym młodszym pokoleniu, to ja widzę zjawisko niebezpieczne (…). Oczekiwania. Nic nie robić, dużo zarabiać, nie? (…) Oni jakby nie rozumieją, że idą ciężkie czasy – mówił.

Kopanie rowów przez jednych i zasypywanie ich przez drugich, w połączeniu z państwem, które za to wszystko płaci, to był właśnie pomysł Keynesa na poradzenie sobie z kryzysem gospodarczym lat trzydziestych.

Morawiecki jest wygodny dla Kaczyńskiego, bo ma wiedzę, kompetencje i ambicje. Na pewno sięgają one urzędu prezydenta. Morawiecki bije intelektualnie i wizerunkowo Andrzeja Dudę. Chociaż oficjalnie nie zostało to nigdzie powiedziane, to wiadomo, że Kaczyński chce ukarać Dudę za brak podporządkowania niewystawieniem go na drugą kadencję. Mówiło się, że powalczyć o Pałac Prezydencki w 2020 roku może z nim Beata Szydło. Kandydatura Morawieckiego wygląda jednak dużo groźniej i realniej. Kaczyński nie musi także obawiać się wzrostu znaczenia frakcji Morawieckiego w PiS, bo takowej nie ma.

Roman Giertych snuł na Twitterze wizje, jakoby Kornel Morawiecki szukał 10 posłów w PiS, którzy daliby jego synowi jako premierowi możliwość uniezależnienia się od PiS (w oparciu o głosy opozycji). To oczywiście scenariusz science-fiction. Morawieckiemu lojalność wobec Kaczyńskiego zwyczajnie się opłaca.

Jest natomiast gdzieś w tle sprawa, która może być jego achillesową piętą. Przesłuchiwany przez oficerów CBŚ w maju 2015 roku Łukasz N., kelner z restauracji „Sowa i Przyjaciele”, który nagrywał rozmowy, przyznał, że nagrano dwie lub trzy rozmowy z udziałem Morawieckiego i Jagiełły. Na razie jednak puszczono tylko jedną. Pozostałe wciąż czekają na upublicznienie…