W Rosji religia jest częścią narodowej tożsamości. Co z Zachodem?

Gdy na zachodzie Europy chrześcijaństwo przeżywa kryzys i kościoły się zamyka, bo nie ma już wiernych, którzy byliby w stanie je utrzymać, na wschodzie kontynentu zachodzą odwrotne procesy. Tam cerkwi prawosławnych, a także świątyń innych wyznań się nie zamyka, tylko wciąż otwiera nowe.

Za przykład tego procesu może służyć sytuacja Kościoła we Francji, który powoli, ale nieubłaganie znika z krajobrazu społeczeństwa francuskiego. Świątyń jeszcze wprawdzie nikt nie burzy, ale stoją one puste.

Według najnowszych sondaży, zaledwie 60 proc. ludności Francji przyznaje się do związków z Kościołem. Zaledwie 45 proc. małych dzieci jest ochrzczonych, co oznacza, że liczba katolików będzie się zmniejszać. Potwierdza to fakt, że tylko 35 proc. małżeństw błogosławi swoje związki w kościele, a 7 proc. nastolatków przystępuje do bierzmowania. Około 7 proc. katolików bierze regularnie udział we Mszy św. Zdecydowana większość z nich to osoby starsze, mające ponad 50 lat. Średni wiek kapłanów wynosi 65 lat! Jak na Najstarszą Córę Kościoła rzymskokatolickiego, wskaźniki te muszą budzić trwogę. W innych Kościołach zachodniej Europy jest jeszcze gorzej. Tam kościoły z braku wiernych już się sprzedaje. Są w nich urządzane różne instytucje, z nowymi klubami włącznie.

Na Wschodzie, a głównie w Rosji, obraz Cerkwi był jeszcze bardziej tragiczny. Przeżywając jubileusz tysiąclecia Chrztu Rusi w 1988 roku, Cerkiew dogorywała i zdawało się, że wydaje ostatnie tchnienie. Przynależność do niej deklarowało zaledwie 6 proc. rosyjskiego społeczeństwa. 6 tys. świątyń, których władze komunistyczne jeszcze nie zniszczyły, świeciło pustkami. Działały tylko trzy seminaria duchowne i dwie akademie. Funkcjonowało 21 monasterów – klasztorów, stanowiących główne zaplecze modlitewne, duchowe, naukowe i kadrowe prawosławia, bez których nie może ono istnieć i usycha.

W chwili obecnej około 65 proc. Rosjan utożsamia się z prawosławiem, choć niektóre sondaże twierdzą, że takowych jest 75 proc., a nawet 85 proc., ale ten szacunek wydaje się przesadzony i jest kwestionowany przez prawosławnych hierarchów.

65 proc. Rosjan to prawosławni

Zdaniem patriarchy Cyryla, za prawosławnych można uznać 65 proc. Rosjan. Ten wskaźnik i tak jest imponujący w porównaniu z 6 proc. w 1988 roku. Bramy piekielne nie przemogły Cerkwi. Liczba świątyń prawosławnych zwiększyła się do 36 tys. obecnie. Liczba odbudowanych monasterów wzrosła prawie do tysiąca. Seminariów i akademii Cerkiew ma 56. Na 40 rosyjskich uczelniach są wydziały i katedry teologii. Rosyjska Cerkiew Prawosławna dorobiła się też trzystu biskupów oraz ponad 30 tysięcy księży i diakonów, obsługujących 60 metropolii, podzielonych na 304 eparchie, czyli diecezje.

Choć liczby te są imponujące, nie oznaczają one oczywiście, że proces odradzania struktur Cerkwi prawosławnej w Rosji jest zakończony. W wielu regionach wciąż brakuje cerkwi i księży. Dotyczy to zwłaszcza dużych aglomeracji, takich jak Moskwa czy Sankt Petersburg, ale też innych miast liczących milion i więcej mieszkańców. Brakuje działek pod budowę świątyń i innych cerkiewnych obiektów. Nie wszędzie w Rosji Cerkiew jest mile widziana. Będąc w Uzbekistanie, patriarcha Cyryl zażartował nawet, że w tym islamskim kraju szacunek dla prawosławia jest większy niż w niejednym regionie Rosji.

Cerkiew prawosławna, w odróżnieniu od np. Kościoła we Francji, nie jest izolowana od życia społecznego. Jej duchowni nie wstydzą się chodzić w sutannach w miejscach publicznych. Hierarchowie walczą zaś o respektowanie w nim wartości chrześcijańskich.

Przeciw aborcji

Patriarcha Cyryl z żelazną konsekwencją zwraca się do Dumy z propozycją uchwalenia ustawy zakazującej aborcji. Zwraca uwagę, że dopóki nie zostanie ona uchwalona, to Rosja nie rozwiąże swoich problemów demograficznych. Choć często jeszcze Cerkiew walczy jak Don Kichot z wiatrakami, to, generalnie rzecz biorąc, z instytucji marginalnej, którą była w 1988 roku, Rosyjska Cerkiew Prawosławna stała się instytucją cieszącą się stabilnym zaufaniem społeczeństwa. Z badań Centrum Lewady wynika, że zaufanie do Cerkwi ma 48 proc. Rosjan. W 2012 roku wskaźnik ten wynosił 34 proc.! Wyższe notowania ma tylko prezydent, armia i służby specjalne. Z badań innych ośrodków wynika, że poparcie dla Cerkwi jest większe i wynosi nawet 70 procent.

Oczywiście Cerkwi łatwiej jest odrodzić życie instytucjonalne niż życie duchowe, niemniej i ono się odradza. Praktykujących jest oczywiście mniej niż ochrzczonych. Według cerkiewnych ocen, około 50 proc. uczęszcza do cerkwi na nabożeństwa, 20 proc. przystępuje do Komunii św., 15-16 proc. przestrzega wymogów Wielkiego Postu (jego wymogi są znacznie surowsze niż w katolicyzmie), a około 68 proc. wiernych deklaruje że się modli się.

Wskaźników tych hierarchia cerkiewna nie uznaje oczywiście za imponujące, choć nie są one gorsze od tych w Kościele katolickim na zachodzie Europy. W odróżnieniu od tego, co dzieje się we Francji, religijność społeczeństwa rosyjskiego nie pikuje w dół, ale wspina się w górę. Widać to nawet po takich wskaźnikach jak czytanie literatury religijnej. W 2000 roku około połowy prawosławnych nigdy nie czytało Ewangelii. Obecnie liczba ta jest mniejsza niż jedna trzecia. Liczba takich, którzy nigdy się nie modlą, zmniejszyła się z 35 do 23 proc., a nigdy nie poszczących – z 85 do 55 procent. O ile w 2000 roku połowa wiernych nigdy nie przystępowała do Komunii św., to obecnie już tylko 30 procent. Jest to rezultat pracy duszpasterskiej duchownych, którzy starają się, by prawosławie odzyskało swą dominującą pozycję także w duszach Rosjan.