
Iranki zaczynają zdejmować hidżaby traktując je jako symbole opresji i zniewolenia. Tymczasem feministki i lewaczki przywdziewają je by demonstrować by swą tolerancję i walczyć z „islamofobią”.
Protesty w Iranie mają nie tylko wymiar polityczny, ale także kulturowy i społeczny. Świecki Iran po 1979 roku stał się republiką islamską, gdzie religia reguluje normy prawne i obyczajowe.
Jedną z nich jest nakaz zakrywania włosów przez kobiety – noszenia hidżabów.
Tysiące Iranek zaczyna demonstracyjnie zdejmować hidżaby protestując przeciwko opresji i utracie praw i wolności pod reżimem ajatollahów.
Symbolem ich oporu stało się zdjęcie młodej kobiety stojącej na jakiejś skrzynce i trzymającej hidżab na patyku, tak by wszyscy widzieli, że go zdjęła.
Fotografia obiegła już cały świat i Iran, mimo cenzurowania i blokowania internetu przez reżim ajatollahów.
Protest przyjął takie rozmiary, iż policja w Teheranie wydała oświadczenie, w którym informuje, iż nie będzie już aresztować kobiet, które nie noszą hidżabu i kierować spraw do sądu.
W swej łaskawości stwierdziła, iż kobiety, które będą notorycznie uchylały się od zakładania tych chust będą kierowane na specjalne kursy uświadamiające, ale nie spotka je żadna kara.
Zobacz też: Antyrządowe protesty w Iranie. „Śmierć dyktatorowi”. Są już pierwsze ofiary [VIDEO]
Hidżab jest nie tylko symbolem opresji wobec kobiet w świecie muzułmańskim, ale też obłudy i zakłamania feministek i lewaków na całym świecie.
Jedne kobiety zmuszane są siłą do noszenia go, zaś inne popisują się zakładając go, by zademonstrować swą tolerancję, otwartość na inne kultury i walczyć z islamofobią.
Protestując przeciwko Trumpowi tysiące kobiet w USA na demonstracje przywdziewało hidżaby, nawet w barwach flagi amerykańskiej.
Tą obłudną manifestację zainicjowała wtedy Linda Sarsour, szefowa Stowarzyszenia Amerykańsko Arabskiego w Nowym Jorku – Palestynka, podejrzewana o współpracę z organizacjami terrorystycznymi.
W podobnie zakłamany sposób traktują to domy mody, wprowadzając na rynek to okrycie głowy i rządy, które chcą się podlizać muzułmanom.
Tu symboliczna była szwedzka rządowa wizyta w Iranie. Członkinie szwedzkiego gabinetu na co dzień wycierają sobie gęby frazesami o prawach kobiet i równouprawnieniu, ale na spotkanie z irańskimi władcami wszystkie pokornie pozakładały hidżaby i czadory.
Zdjęcie z tej wizyty stało się symbolem obłudy i obrzydliwego zakłamania feministek i lewaczek sprawujących w Szwecji władzę.
Zobacz też:Trump twittuje do Irańczyków: „Opresyjne reżimy nie mogą trwać wiecznie. Świat patrzy”

