Skompromitowany wrocławski „komendant spod Lidla” ukrył się w rodzinnej wsi. Krajanie bronią ziomka. „Panie, on nawet piwa na święcie pomidora nie tykał”

Komendant miejski policji we Wrocławiu Zbigniew Raczak ma duży problem. Znaleziono go roznegliżowanego, bez butów i z rozbitą głową w środku nocy
Komendant miejski policji we Wrocławiu Zbigniew Raczak ma duży problem. Znaleziono go roznegliżowanego, bez butów i z rozbitą głową w środku nocy.
REKLAMA

Niedawno była bardzo głośna sprawa komendanta policji we Wrocławiu, którego znaleziono leżącego i śpiącego bez butów pod sklepem Lidla z rozbitą głową.

Według różnych informacji komendant brał udział w alkoholowej libacji. Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariusz Błaszczak zdecydował się szybko odwołać komendanta, który wyjechał do rodzinnej wsi, Szurawice w Wielkopolsce. Tam się zaszył i odmówił rozmowy z reporterami Faktu24.

REKLAMA

Czytaj też: Paweł Kukiz przedstawił szokującą teorię w sprawie pijanego wrocławskiego komendanta. „Śmieszne i straszne, że taki frajer otrzymał stanowisko”

Mieszkańcy wsi różnie zareagowali na wyskok swojego krajana.

Pan Ryszard (56 l.) sąsiad komendanta Raczka powiedział zbulwersowany: „Panie wrobili go! On piwa nawet na święcie pomidora nie tykał”

Czytaj też: Minister już podjął decyzję w sprawie komendanta policji we Wrocławiu. Czy ktoś go wystawił?

Inny mieszkaniec wsi p. Andrzej (l.69) powiedział: „Uczciwie trzeba powiedzieć, że cała ta sytuacja przynosi wstyd naszej malutkiej wsi. Taki rozgłos to nic dobrego”.

Zdecydowana większość mieszkańców wsi uważa, że ich krajan został „wrobiony”, czyli, że został upity i odpowiednio „ułożony”.

Źródło: Fakt24

REKLAMA