Po pijaku wsiadł do taksówki i zamówił kurs przez trzy kraje. Na koniec okazało się, że nie ma pieniędzy

REKLAMA

Pijany mieszkaniec Oslo, który mocno zabalował w Kopenhadze, wezwał taksówkę i zażyczył sobie kurs powrotny do odległego o 600 kilometrów domu.

Wydarzenie miało miejsce po sylwestrowej nocy. Norweg, który wybrał się do stolicy Danii by witać tam nowy rok, musiał mieć mocno z czubie. Kopenhaga to popularne miejsce wśród imprezowiczów z Norwegii ze względu na dużo niższe ceny alkoholu.

REKLAMA

Taksówkarze z Kopenhagi najwyraźniej są przyzwyczajeni do takich pasażerów, ale jeden wykazał się wyjątkowym zaufaniem. Zgodził się bowiem na przewiezienie pijanego Norwega ze stolicy Danii przez Szwecję do dzielnicy Abildso w Oslo, gdzie ten mieszkał. Trasa liczyła ponad 600 kilometrów. Przez dłuższą część drogi pasażer spał.

Cena za kurs wyniosła – bagatela – 18 tysięcy koron, czyli ponad 7 tysięcy złotych. Po dotarciu na miejsce okazało się jednak, że Norweg nie ma przy sobie takich pieniędzy. Taksówkarzowi powiedział, że pójdzie po nie do domu. I zniknął.

Właściciel taksówki w końcu stracił cierpliwość i wezwał policję. Funkcjonariusze weszli do mieszkania, w którym znaleźli pasażera śpiącego smacznie w łóżku. Widząc stróżów prawa mężczyzna szybko zgodził się uregulować rachunek. Ponieważ nie był wcześniej karany, policja postanowiła nie ujawniać jego tożsamości.

Czytaj też: Zabił pedofila. Sąd nie miał dla niego litości. Polak w Norwegii otrzymał wyrok jak Breivik

REKLAMA