Szchulz i Merkel mają problem. Niemcy nadal bez nowego rządu, a część SPD buntuje się przeciwko koalicji z Merkel

Schulz Merkel Europa
Martin Schulz i Angela Merkel. / Fot. Facebook/PAP
REKLAMA

Martin Schulz już się radował ze wstępnych porozumień z Angelą Merkel w sprawie utworzenia rządu, kiedy spotkała go przykra niespodzianka. Cios zadała mu sama SPD, którą rządzi. Partyjne władze Saksonii-Anhalt obwieściły, że nie chcą koalicji.

Od blisko 4 miesięcy Niemcy nie są w stanie powołać nowego rządu. Najpierw upadła koncepcja powołania tzw koalicji jamajskiej : CDU, zielonych i liberałów.

REKLAMA

Po fiasku, do rozmów na temat tworzenia rządu wróciła SPD, która po fatalnych wynikach wyborów do Bundestagu zarzekała się, że nie będzie pracować w nowym gabinecie.

Widmo kolejnych – przyspieszonych wyborów skłoniło jednak Martina Schulza do podjęcia rozmów.

Trwają już one ponad miesiąc i kiedy wydawało się, że wreszcie dochodzi do jakichś ustaleń, to zbuntowała się cała młodzieżówka i część SPD.

Na regionalnym zjeździe partii w Saksonii-Anhalt młodzieżówka – Jusos i delegaci podjęli uchwałę o sprzeciwie tworzenia koalicji z chadekami.

„Biorąc pod uwagę pierwsze wyniki rozmów sondażowych z CDU i CSU, SPD w Saksonii-Anhalt jest przeciwna kolejnym rządom wielkiej koalicji” – głosi przyjęta rezolucja.

„Niezawodne rządy z CDU/CSU nie są teraz możliwe” – czytamy dalej.

Przeciwnicy wspólnych rządów z chadekami uważają, że SPD nie zdołała przeforsować swoich pomysłów. Jednym z nich jest  reforma systemu ubezpieczeń zdrowotnych.

Decyzję na zjeździe w Wernigerode podjęto dzień po zakończeniu rozmów sondażowych w Berlinie i ogłoszeniu przez Schulza sukcesu.

Zobacz też: Kończ już, oszczędź wstydu… Najwyższe papieskie odznaczenie – Order Świętego Grzegorza dla aborcjonistki

Teraz Schulz ma tylko tydzień na to, by przekonać członków swej partii do utworzenia wielkiej koalicji. Decyzję o przystąpieniu do kolejnej fazy rozmów o nowym rządzie SPD ma podjąć podejmie na nadzwyczajnym zjeździe w Bonn 21 stycznia.

Lewe skrzydło SPD uważa, że partia tylko straci na kolejnych rządach z chadekami. Po powołaniu wielkiej koalicji największym ugrupowaniem opozycyjnym stałaby się antyimigrancka i w dużej części niechętna Unii Alternatywa dla Niemiec.

Bycie taką opozycją to dobry punkt startu do zdobywania dalszych wpływów w pogrążonych w imigracyjnym kryzysie Niemczech.

Z kolei bawarska chadecja odrzuca pomysły Schulza, który zapowiada m.in powołanie do 2025 roku Stanów Zjednoczonych Europy.

SPD I CDU przekonane są też, iż w przyspieszonych wyborach AfD zdobędzie jeszcze większe poparcie, a koalicję z tym ugrupowaniem całkowicie odrzucają.

Sytuacja jest więc patowa, a Niemcy bez nowego rządu od ponad 100 dni dryfują.

Zobacz też: Afera taśmowa w Izraelu. Syn premiera, prostytutki i umowa rządowa za 20 miliardów dolarów

REKLAMA