Nowe fakty w sprawie tragedii w Tryńczy. Miejscowi komentują ustalenia prokuratury. „Wsiedli po alkoholu do samochodu i odjechali. Nikt nie zareagował”

REKLAMA

Nowe fakty w sprawie tragedii w Tryńczy. Jest reakcja mieszkańców na zarzuty prokuratury, ze mężczyźni, którzy zginęli w wypadku byli pijani. Ci mężczyźni to nie byli żadni alkoholicy, ale byli rozrywkowi i lubili się bawić – mówi w rozmowie z portalem ”Wirtualna Polska” jedna z mieszkanek Tryńczy.

Jak podaje prokuratura dwóch mężczyzn, których ciała znajdowały się w aucie wyłowionym pod koniec roku z Wisłoka w Tryńczy (Podkarpackie), było nietrzeźwych – tak wykazały badania ich krwi. Jeden z nich to właściciel samochodu i prawdopodobny kierowca.

REKLAMA

Przeczytaj też: Takiego Księżyca nie było od 152 lat. Czeka nas niesamowite zjawisko na niebie [VIDEO]

We wtorek rzeczniczka tej prokuratury prok. Marta Pętkowska, podała wyniki badań krwi przeprowadzonych przez Katedrę i Zakład Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie wskazują, że starszy z mężczyzn – Bogusław K. – miał we krwi 1,84 promila – młodszy, właściciel samochodu i prawdopodobny kierowca – Sławomir G. – 1,81 promila alkoholu.

Bliscy ofiar w rozmowie z dziennikarzami ”WP” nie dowierzają informacji o nietrzeźwości mężczyzn. Odmienne zdanie ma część mieszkańców Tryńczy.

– „Ci mężczyźni to nie byli żadni alkoholicy, ale byli rozrywkowi i lubili się bawić. Pamiętam sytuację, która zdarzyła się latem. Przyszli do miejscowego baru na pizzę i piwo.”

-„A jak skończyli, to wsiedli po tym alkoholu do samochodu i odjechali. Przyznaję, że nie zareagowałam wtedy. Nikt nie zareagował” – mówi jedna z mieszkanek.

Stanisław Gliniak, sołtys Tryńczy apeluje, by zakończyć temat dramatycznego wypadku. – Życia to nikomu już nie zwróci – dodaje.

Sekcja zwłok wszystkich pięciu ofiar wykazała, że przyczyną śmierci było utonięcie. W śledztwie zostaną jeszcze przeprowadzone szczegółowe oględziny pojazdu i jego stanu technicznego.

Przesłuchani zostaną również świadkowie, śledczy będą ustalać również przebieg zdarzenia do momentu wypadnięcia z drogi.

„Będziemy ustalać, co było bezpośrednią przyczyną wypadnięcia samochodu z drogi. Na razie możemy tylko domniemywać; wiemy, że była noc, padał deszcz i był przymrozek. Biegły wyliczy prędkość, z jaką pojazd się poruszał” – zaznaczyła prokurator.

Przeprowadzone wstępne oględziny pojazdu i miejsca zdarzenia przez biegłego w zakresie ruchu drogowego wskazują, że pojazd przed wjechaniem do rzeki dachował.

Pod koniec grudnia policjanci i strażacy przez kilka godzin pracowali w okolicach rzeki Wisłok w Tryńczy. Użyty przez strażaków sonar wskazał, że na dnie rzeki znajduje się duży przedmiot; prawdopodobnie samochód.

Po wyciągnięciu go na brzeg okazało się, że to daewoo tico. W środku znajdowało się pięć ciał – trzech dziewcząt oraz dwóch mężczyzn. Dziewczęta, w tym dwie siostry, były od kilku dni poszukiwane.

Wyszły z domu 25 grudnia, ostatni raz były widziane wraz z dwoma mężczyznami, jak wsiadały do daewoo tico. Pozostałe dwa ciała to zwłoki tych mężczyzn.

Przeczytaj też: Żakowski odleciał. „Sienkiewicz był rasistą. „W Pustyni i w puszczy” to rasistowska książka!”. Internauci bezlitośni [VIDEO]

Wolność24/ PAP/ wp.pl

REKLAMA