
Nowe przepisy zatwierdzone przez Trumpa w tym tygodniu mogą przynieść fatalne skutki. Prezydent USA zdecydował się na krok w stronę protekcjonizmu. Po tej decyzji padły nawet słowa o „wywołaniu nowej wojny handlowej”.
Polityka Donalda Trumpa w kwestiach gospodarczych jest mocno niespójna. O ile w kwestiach wewnętrznych można go pochwalić za obniżkę podatków i znoszenie regulacji, choćby przez przyjęcie zasady jednej nowej ustawy w miejsce dwóch starych, o tyle w kwestiach wymiany międzynarodowej, niestety Trump skłania się w kierunku protekcjonizmu, a nie wolnego rynku.
Od 2018 roku wzrosną opłaty celne na sprowadzane do USA panele słoneczne i pralki. Na pierwszy z tych produktów stawka celna wyniesie 30 procent, zaś na drugi będzie wynosić od 20 do 30 procent.
To jednak nie koniec zmian. Trump już w trakcie kampanii wyborczej obiecywał, że zmieni zasady prowadzonej polityki zagranicznej i będzie przeprowadzał reformy w kierunku protekcjonizmu.
Takie decyzje wywołały poruszenie wśród partnerów USA. Takie działania mogą wywołać nową wojnę handlową między USA a Chinami i Koreą Południową, która odbije się również na Europie – powiedziała Brigitte Zypries, minister gospodarki Niemiec.
Jak dodała jej kraj wspiera wolny handel i znoszenie barier, które prowadzą do wzrostu gospodarczego, nowych miejsc pracy i innowacji.
Działania Trumpa spotkały się już z krytyką ze strony Chin. Eksperci obawiają się, że może to być zapowiedź ceł odwetowych, co spowodowałoby wybuch nowej wojny handlowej.
Czytaj więcej: Protekcjonizm UE i USA zabija czytelnictwo
Źródło: Business Insider