Bielecki i Urubko stanęli przed dramatycznym wyborem. „Dwie osoby bez zasobów nie są w stanie tego zrobić”

Bielecki Urubko Nanga Parbat
fot. Prt Sc Facebook

Dzięki błyskawicznej wspinaczce w ubiegłą sobotę udało się uratować i sprowadzić bezpiecznie na dół Elizabeth Revol. Francuzka wraz z Tomaszem Mackiewiczem próbowała zdobyć szczyt Nanga Parbat.

Po dotarciu do Revol ekipa ratunkowa, na której czele szli Adam Bielecki i Denis Urubko, zdecydowała się na zawrócenie. O tym dlaczego nie wspinali się po Mackiewicza mówi w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Bielecki.

Czytaj więcej: Elisabeth Revol kłamała ws. Tomasza Mackiewicza? Polski himalaista wątpi w jej wersję wydarzeń

Gdybyśmy zostawili Eli i poszli po Tomka, ona by umarła. Nie mogliśmy jej zostawić, nie przeżyłaby nocy. Nie była w stanie schodzić sama, a nie mieliśmy namiotu, śpiwora, niczego – poza maszynką do gotowania – co moglibyśmy jej zostawić. A Eli nie byłaby w stanie obsłużyć kuchenki zamarzniętymi dłońmi. Wyruszenie po Tomka skazałoby Eli na śmierć – powiedział.

Pogoda się pogarszała. Nawet przy optymistycznym założeniu, że prognoza by się nie sprawdziła, wiatr by zelżał, a z Denisem mielibyśmy siły, by pokonać 1300 metrów przewyższenia, co zrobilibyśmy po dotarciu do Tomka? A przecież te 1300 metrów przewyższenia to drugie tyle, ile zrobiliśmy, tylko na większej wysokości, przy dużo silniejszym wietrze, w większym zimnie, bez lin poręczowych, których wyżej nie ma. Dochodzimy do Tomka i co dalej? Musielibyśmy go znosić. A dwie osoby bez zasobów nie są w stanie tego zrobić. To fizycznie niewykonalne. Nikt w tych warunkach i okolicznościach nie dałby rady – tłumaczył himalaista.

Zobacz także: Ostatni wpis Bieleckiego rozwiewa wszelkie złudzenia. „Nie budujcie niepotrzebnej sensacji”