Oni nigdy nie mają dość! „New York Times” znów atakuje Kaczyńskiego, Chodakiewicza i Polskę

Marci Shore, ofiary Holocaustu. Foto: yt.com/IPN
Marci Shore, ofiary niemieckiego ludobójstwa. Foto: yt.com/IPN

W niedzielnym wydaniu żydowskiej gazety dla Amerykanów, „The New York Times” ukazał się obszerny komentarz atakujący Polskę autorstwa Marci Shore, żony fetowanego w naszym kraju z niejasnych powodów amerykańskiego rewizjonisty stalinizmu Timothy Snydera.

Shore, która sama zasłynęła wcześniej książką „Kawior i popiół. Życie i śmierć pokolenia oczarowanych i rozczarowanych marksizmem”, w której zajmowała się usprawiedliwianiem żydowskich komunistów i stalinistów, którzy niszczyli Polskę, przytoczyła w swoim tekście prawdziwą litanię antypolskich klisz i uprzedzeń.

Najpierw dostało się PiS-owi, który zdaniem Shore jest „nacjonalistyczny i populistyczny”, Jarosławowi Kaczyńskiemu, który wyzywa przeciwników od „gorszych sortów” co jej zdaniem jest równoważne ze stalinowskimi „wrogami ludu”. Ponieważ jak wiadomo „wrogowie ludu” podlegali likwidacji, Shore niedwuznacznie insynuuje, że Kaczyński może stać się ludobójcą. Co gorsza, ponoć wzywa on do ochrony polskiego heroizmu i męczeństwa. Swoją drogą amerykańska Żydówka serwuje tu ciekawe połączenie – oto człowiek będący piewcą heroizmu i męczeństwa może być jej zdaniem, potencjalnym ludobójcą (sic!).

Potem jest oczywiście jest o Jedwabnem, gdzie, zgodnie z kłamliwą haggadą Grossa, Żydów „mordowali polscy sąsiedzi”. Oczywiście kłamstwa Groosa to zdaniem pani Shore„najważniejsza debata historyczna”. Od tej „najważniejszej debaty” autorka nieoczekiwanie przechodzi do wyrzucenia nadwornego historyka Donalda Tuska znanego ze skrajnego filosemityzmu, czyli Pawła Machcewicza, z Muzeum II Wojny Światowej. Jak się okazuje wyrzucono z niego nie tylko fana Grossa Machcewicza, ale także jeden film z ekspozycji, w którym pokazano „Ku-Klux-Klan, śmierć Stalina, słynną mowę Martina Luthera Kinga (…) polską nagonkę antysemicką w 1968 (…). Czego to ma dowodzić? Otóż tego, że w Polsce „nie liczy się już uniwersalne”, bo „działa manichejski podział na dobre i złe” a także zasada, że „wszystko co złe przychodzi z zewnątrz”.

Potem autorka wraca do pochwał Grossa by ni stąd ni zowąd zacytować szyderstwa obecnego szefa Muzeum Żydów Polin w Warszawie, Dariusza Stoli. „Jeśli żadna grupa Polaków ani żadna polska jednostka nie uczestniczyły w tych przestępstwach to o co ten hałas (…). Przecież wiadomo, że za to odpowiadają jakieś obce stworzenia, pewnie Marsjanie” – chichocze Stola.

Stoli, zdaniem Shore, przyświadcza kolejna antypolska instytucja finansowana z kieszeni polskiego podatnika czyli „Centrum Badań nad Zagładą Żydów Polskiej Akademii Nauk”. Bo w specjalnym oświadczeniu ta ponoć naukowa instytucja bredzi coś o wzroście ksenofobii i pobiciu w tramwaju naukowca, który mówił po niemiecku. Jak już Shore napisała o pobiciu w tramwaju to oczywiście kolejny argument jest oczywisty – w dodatku w Polsce maszeruje Marsz Niepodległości. A chwali go prof. Marek Chodakiewicz, który krytykuje „marksizm-lesbianizm” a w dodatku jest „wrednym” krytykiem Grossa. Mało tego, prezydent Trump wziął od Chodakiewicza materiały do swojego warszawskiego przemówienia.

Koniec tego zadziwiającego tekstu jest niejasny. Z jednej strony Shore insynuuje, że Polacy byli gorliwymi katami Hitlera, z drugiej strony zaraz odżegnuje się od tej tezy powołując się na Hannę. Arendt oraz Zygmunta Freuda. Pisze natomiast, że wszelka „polityka historyczna” jest szkodliwa, bo jest formą nacjonalizmu i ucieczką przed odpowiedzialnością.

Tekst z „New York Timesa” jest litanią antypolskich oskarżeń, zadziwia swoją niespójnością. Ale ma jedną pozytywną cechę – wymienia wszystkich naczelnych polakożerców, którym państwo polskie jak najszybciej powinno uciąć instytucjonalne i finansowe wsparcie.

Comments are closed.