Mocne wyznanie Clinta Eastwooda. „Era poprawności politycznej nikomu nie służy, osłabia społeczeństwo. Miałem szczęście, że dorastałem w czasach, kiedy wszyscy żartowali ze wszystkiego” [VIDEO]

Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!
Jedwabne. Rekonstrukcja mordu - WYSYŁKA OD RĘKI!

W filmie Gran Torino Clint Eastwood wciela się w rolę weterana wojny koreańskiej, Walta Kowalskiego, który nie dba o to, co ludzie o nim myślą. W filmie jego koreańscy sąsiedzi, lokalny ksiądz katolicki oraz członkowie rozmaitych gangów niejednokrotnie dostają solidną nauczkę od starego weterana.

Dla wielu ludzi film ten szczególnie się wyróżnia, ponieważ postać Eastwooda jest wręcz ostentacyjnie niepoprawna politycznie. Bohater z radością mówi głośno to, co w danym momencie myśli. Film otrzymał  80 procent pozytywnych głosów na opiniotwórczym portalu Rotten Tomatoes oraz wiele nominacji. Jasnym jest, że Gran Torino to film, który przemawia do ludzi.

Przy okazji promocji swojego najnowszego filmu, „The 15:17 to Paris”, Eastwood udzielił wywiadu dla HeyYouGuys, podczas którego został zapytany o swoje wcześniejsze komentarze, które dotyczyły pomysłu na kultowy dziś film „Brudy Harry” oraz nabrzmiałej poprawności politycznej.

W tamtym czasie to było odjazdowe, więc przyniosłem pomysł Donowi iegelowi, a jemu się spodobało. Wiele osób uważało, że to niepoprawne politycznie. To było na początku ery, w której teraz żyjemy, tej z polityczną poprawnością. Zabijamy się, straciliśmy poczucie humoru. Ale ja uważałem, że to było interesujące i śmiałe.

Nigdy nie uważam na to, co mówię, ponieważ, wiesz, jestem tu (w przemyśle) już od tak dawna, co mogą mi zrobić? Era poprawności politycznej, w której żyjemy naprawdę nikomu nie służy. Osłabia społeczeństwo. Zdaje się, że jestem po prostu szczęściarzem, że dorastałem w czasach, w których wszyscy żyliśmy w miejscu, gdzie wszyscy żartowali ze wszystkiego. Nic nie było niepoprawne politycznie, ponieważ wszystko było zawsze żartem, z poczuciem humoru. Ludzie czasami je tracą i traktują siebie i wszystkich innych poważnie.

Czytaj też: Polacy na K2 zmieniają plany. „Za duże ryzyko” [GRAFIKA]