Zaatakował swoją dziewczynę i pociął ją maczetą na oczach świadków. Nawet nie zdążyli zareagować

Kajdanki, areszt. Obrazek ilustracyjny. Fot. Pixabay
Kajdanki, areszt. Obrazek ilustracyjny. Fot. Pixabay

Bartosz K. napadł na swoją dziewczynę i zadawał jej ciosy maczetą. Następnie sam zawiózł swoją ofiarę do szpitala. Mężczyzna, podejrzewany o usiłowanie zabójstwa, został tymczasowo aresztowany. Grozi mu nawet dożywotnie więzienie.

Do zdarzenia doszło 27 stycznia w Lesznie (woj. wielkopolskie).

Dyżurny Komendy Miejskiej Policji został wtedy powiadomiony przez świadka, że na jednej z leszczyńskich ulic widział kłócącą się parę. Kobieta, według relacji świadka, miała wzywać pomoc, natomiast mężczyzna groził, że ją zabije.

Zanim świadek zdążył zareagować, mężczyzna zabrał kobietę do samochodu i odjechali. Funkcjonariusze Policji ustalili natomiast, że do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Szpitala w Lesznie została przywieziona kobieta, z ranami ciętymi kończyn górnych i dolnych, ranami ciętymi twarzy oraz z odciętym placem dłoni – tłumaczyła rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Magdalena Mazur-Prus.

Zobacz też: Prawie 200 osób „rannych” w bitwie na pomarańcze

Mężczyzną, który przywiózł pokrzywdzoną, a zarazem był sprawcą obrażeń, był Bartosz K.

Mazur-Prus podkreśliła, że w trakcie przesłuchania mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu przestępstwa. Śledczym tłumaczył, że „znalazł swoją dziewczynę z licznymi obrażeniami i zawiózł ją do szpitala”.

Na wniosek prokuratora, Bartosz K. został tymczasowo aresztowany. Za usiłowanie zabójstwa grozi mu kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8, kara 25 lat pozostawienia wolności albo kara dożywotniego więzienia.

Zobacz też: Koszmar w Rosji. Pracownik kostnicy zgwałcił martwą gwiazdę reality show

(PAP)

Reklama / Advertisement