Edukacja Służba Zdrowia Państwowe
Zdjęcie ilustracyjne. / fot. pixabay.com/pxhere.com
REKLAMA

Nigdy nie rozumiałem osób, które dostrzegając poprawę w zaopatrzeniu sklepów czy rozmaitości w menu restauracji, po ich prywatyzacji, jednocześnie obstawali przy pozostawieniu w rękach niewydolnego państwa tak ważnych kwestii, jak edukacja czy służba zdrowia. Zupełnie wbrew logice.

Z całą pewnością 99 procent zapytanych dziś osób przyznałoby rację stwierdzeniu, że wyposażenie sklepów, wybór różnych towarów i różnych marek to coś pozytywnego. Jednocześnie to coś, czego nie było, kiedy sklepy pozostawały w rękach państwa.

REKLAMA

Podobnie niemal każdy zgodzi się, że większy wybór w menu restauracji i sama ich mnogość, rozmaitych typów od azjatyckiej po meksykańską, to coś, co przyczynia się do komfortu życia. I analogicznie staje to w opozycji do barów mlecznych z czasów komuny.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Czytaj także: Od wolnościowego PRL-u do głębokiego socjalizmu PiS-u

Tych samych ram większość osób nie jest jednak w stanie przyłożyć do takich dziedzin jak edukacja czy służba zdrowia. Kiedy rozpoczyna się dyskusja na te tematy, propozycja prywatyzacji zbijana jest gromkim śmiechem i znów wracamy do rozmów, jak zreformować coś, co nie ma prawa działać.

Reforma – słowo, które kojarzy się raczej pozytywnie, nieodzownie związane jest z socjalizmem. Kojarzy się pozytywnie, bo sprawia, że na horyzoncie pojawia się wizja czegoś lepszego, zreformowanego. A socjaliści ciągle reformują, przyznając się tym samym, że nie udało im się czegoś zrobić poprawnie w poprzednich 56 próbach.

Po kolejnej, 57 próbie, przychodzi następne rozczarowanie – jak to mogło się znowu nie udać? Otrzeźwienia jednak nie będzie, będą kolejne dyskusje i kolejne próby bohaterskiej walki z problemami nieznanymi w żadnym innym ustroju.

Zobacz też: Szokujące nagranie! Głodni ludzie w akcie desperacji chcą zabić kamieniami krowę. Do tego prowadzi socjalizm

I nie ma w tym, niestety, nic dziwnego, że ludzie boją się prawdziwych zmian, a już szczególnie takich, których nie są sobie w stanie wyobrazić. Większość osób nie umie sobie bowiem wyobrazić, jak mogłoby działać coś, czego nigdy nie widzieli, z czym nie mieli styczności.

Problem ten opisał już przeszło sto lat temu w książce „Psychologia tłumu” Gustaw Le Bon:

Trudno zresztą sądzić, że wykazanie słuszności jakiejś idei wystarczy, by oddziaływała ona odpowiednio na umysły choćby wykształcone. Możemy się o tym przekonać, gdy zwrócimy uwagę na to, że najoczywistsze dowody wywierają mały wpływ na większość ludzi. Chociaż niejeden nie odmówi im słuszności, to jednak pod działaniem nieświadomych czynników swej duszy szybko powróci do poprzednich zapatrywań. Gdybyśmy go zobaczyli w kilka dni później, wysunie na nowo swe stare argumenty i tak samo nawet będzie je wypowiadał. Znajduje się bowiem pod wpływem swych wcześniejszych idei, które przekształciły się już w uczucia i kierują jego słowami i czynami.

Choć duża część osób głosujących na socjalistów podskórnie czuje, że coś jest nie tak, to ostatecznie zdecyduje się znów głosować na te same, dobrze znane nazwiska i sztandary. I znów nie ma w tym, niestety, nic dziwnego, że ktoś, kto dzień w dzień w każdym radio i każdej stacji telewizyjnej słyszy o słuszności państwa opiekuńczego, ostatecznie, wbrew logice przyznaje temu rację.

Warto przeczytać: Expose Morawieckiego adresowane do PRL-owskiej mentalności Polaków

Na to, by w danym kraju zapanował socjalizm, wystarczy wprowadzić w nim demokrację ~ Karol Marks.

REKLAMA