Lech w szpitalu, a u Lecha komornik. Smutny koniec człowieka, który pouczał wszystkich

REKLAMA

Były prezydent Lech Wałęsa znajduje się w szpitalu z powodów kardiologicznych. Jeszcze gorzej ma się jego Instytut, który jest w stanie finansowej zapaści.

Instytut Lecha Wałęsy jest bankrutem. Konta bankowe są puste, długi wynoszą już 400 tys. zł. i do Instytutu wszedł komornik. O tym informuje i to jest paradoks portal „Gazety Wyborczej”.

REKLAMA

Czytaj też: Nowy pomysł więźniów na ucieczki. Nie jest wcale skomplikowany. Wiceminister Jaki bagatelizuje sprawę

Sprawa pogarszającej się finansowej kondycji Instytutu była znana od dawna. „Niezależna.pl” informowała w kwietniu ub. r., że cztery duże firmy chcą od ILW, żeby rozliczył dotacje lub je zwrócił. Portal wtedy napisał, że sprawa dotyczy 1,7 mln zł.

Czytaj też: Lech Wałęsa na tropie kolejnych kłamstw na swój temat. Tym razem podpadł mu „Fakt”

W październiku ten sam portal napisał: „Audyt przeprowadzony w Instytucie Lecha Wałęsy nie pozostawia cienia wątpliwości – instytucja tonie w długach. Były prezydent wymienił część rady nadzorczej, a Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, zrezygnował z funkcji prezesa”

Obecne 400 tys. zł. długu to zaległy czynsz. Instytut znajduje się w willi Narutowicza, gdzie czynsz wynosi prawie 50 tys. zł miesięcznie. To właśnie ten czynsz pogrążył Instytut.

„W obecnej sytuacji finansowej Instytutu mamy dwa wyjścia: albo uda się odzyskać pieniądze, albo będziemy zmuszeni zlikwidować Instytut ze względu na brak środków. Decyzję podejmiemy zgodnie z zaleceniami analizy prawnej” powiedział dla Gazeta.pl Adam Domiński, obecny szef ILW, a prywatnie zięć Lecha Wałęsy.

Lech Wałęsa przygotował się na ta druga ewentualność. Dwóch najbardziej zaufanych współpracowników byłego prezydenta założyło w połowie 2017 r. zupełnie nową Fundację Lecha Wałęsy – niemająca długów.

Zadłużenie Fundacji Instytutu Lecha Wałęsy wobec Urzędu Marszałkowskiego wynosi 393 048 zł (stan na 5 marca). Do tej kwoty, gdy egzekucja komornicza zostanie wykonana, trzeba będzie jeszcze doliczyć koszty komornicze, co w sumie da prawie pół miliona złotych.

Warto dodać, że Urząd Marszałkowski i samorząd mazowiecki pozostaje w rękach PO-PSL, czyli politycznych przyjaciół Lecha.

Komornik tylko zwiększy dług ILW, bo dopisze swoje opłaty do rachunku.

„Egzekucja takiej kwoty zaważy na istnieniu Instytutu. On nie ma przecież nieruchomości, samochodów, pieniędzy. Nic. Tak więc komornik też nic nie będzie mógł zrobić, ale oczywiście dopisze swoje opłaty do rachunku. Zawarcie umowy na wynajem willi Narutowicza od samego początku było błędem. Tylko problemy i długi z tego wniknęły” – powiedziała osoba dobrze znająca całą sprawę.

Likwidacja fundacji oznacza, że jej dług znika wraz z nią – ani władze, ani fundator nie ponoszą osobistej odpowiedzialności za dług fundacji.

Mało natomiast jest prawdopodobne, żeby Instytut dało się uratować, a ściganie byłych prezesów za niegospodarność (Piotra Gulczyńskiego i Mieczysława Wachowskiego) to sprawa niepewna.

Źródło: Niezależna.pl, Gazeta.pl

REKLAMA