
Do potwornego pożaru bloku doszło w Świebodzinie. O mały włos nie doszło do jeszcze większej tragedii, gdyż zamiast wezwać straż mieszkańcy…kręcili filmy telefonami komórkowymi.
W czasach kiedy telefony komórkowe nie były powszechne, wezwanie Straży Pożarnej było problemem, teraz jest podobnie, z tym, że każdy ma telefon komórkowy i każdy używa go do kręcenia nietypowych zdarzeń.
Dojeżdżam do krzyżówki od wiaduktu i w budynku na Łużyckiej wiedzę jak ogień wywala balkonem. Ludzie stoją na ulicy i zdjęcia robią, filmiki kręcą. Od razu zadzwoniłem po straż a oni mówią, że pierwsze słyszą o pożarze. Byli na miejscu w dwie minuty – opowiada czytelnik „Gazety Lubuskiej”.
Na szczęście na miejscu znajdował się strażak z sąsiedniej gminy, który wezwał pomoc, a wcześniej sam zaczął pomagać, na tyle, na ile było to możliwe.
W mieszkaniu, z którego wydobywał się dym udało mi się wejść tylko do pierwszego pomieszczenia, ale takie zadymienie było, że nie dało się niczego zrobić. Za chwilę za mną wbiegli strażacy – relacjonuje.
Czytaj także: Dramatyczne nagranie z pożaru w Izraelu. Skok z 8 piętra ratuje życie małej dziewczynce [WIDEO]
Źródło: o2.pl