Hermaszewski był agentem WSW. Tak twierdzi historyk

Mirosław Hermaszewski. Foto: wikimedia
Mirosław Hermaszewski. Foto: wikimedia

W aktualnym wydaniu „Do Rzeczy”, historyk Sławomir Cenckiewicz pisze, że pierwszy i jedyny polski kosmonauta gen. Mirosław Hermaszewski był współpracownikiem WSW (Wewnętrzna Służba Wojskowa).

WSW powstało na miejsce zbrodniczej służby, jaką była tzw. Informacja Wojskowa MON, czyli wojskowa bezpieka w czasach stalinowskich. Informacja Wojskowa miała opinię jeszcze bardziej okrutniej służby niż UB.

Czytaj też: Skandaliczny artykuł Rzecznika Praw Obywatelskich. Bodnar żąda od Brukseli, żeby nie odpuszczała Polsce

WSW spełniało łącznie funkcje kontrwywiadu wojskowego, żandarmerii wojskowej oraz wojskowej bezpieki.

Czytaj też: Ostra kłótnia w TVP Info! „Rzecznicy PiS nie powinni prowadzić programów w telewizji publicznej” [VIDEO]

Prof. Sławomir Cenckiewicz jest szefem Centralnego Biura Wojskowego, w skład którego wchodzi Centralne Archiwum Wojskowe.

Cenckiewicz pisze o Hermaszewskim: „Lubi budować mit pilota i kosmonauty przypadkowo wykorzystanego przez komunistów. Liczne dokumenty ukazują brutalną prawdę o jego komunistycznym zaangażowaniu i tajnej współpracy z WSW.”

Według historyka Hermaszewski „zawdzięcza wszystko swoim oportunistycznym życiowym wyborom”. W lutym 1962 r. został zwerbowany przez WSW podczas studiów na pierwszym roku w Oficerskiej Szkole Lotniczej w Dęblinie.

Hermaszewski „zgodził się pomagać WSW »w walce z wrogą działalnością« i przyjął pseudonim Długi”. Po dwóch latach współpracy został „wyeliminowany z aktywnej sieci agenturalnej WSW”.

Cenckiewicz zarzuca Hermaszewskiemu, że „tak jak większość kadry oficerskiej, nastawionej na robienie kariery, chciał dobrze żyć z wszechpotężną WSW”.

„Biorąc pod uwagę cały kontekst historyczny, rolę WSW i osobiste zaangażowanie gen. Wojciecha Jaruzelskiego w proces doboru kadr oficerskich LWP w latach 1967-1990, nie ulega wątpliwości, że ppłk Mirosław Hermaszewski nie był postacią przypadkową we WRON” – pisze Cenckiewicz.

Źródło: „DO RZECZY”

Comments are closed.