Socjaliści w natarciu. Do Sejmu trafił projekt obniżenia parlamentarzystom pensji. Posłowie PiS będą udawać radość z tego pomysłu Kaczyńskiego

Kaczyński PiS
Jarosław Kaczyński. / fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

Po tym jak przestraszony niskimi notowaniami PiS Kaczyński zapowiedział obniżenie pensji parlamentarzystom, gorliwi działacze szybko zaczęli wcielać w życie pomysł przywódcy. Do Sejmu trafił już projekt obniżenia wybrańcom narodu zarobków.

Projekt jest poselski, co ma o tyle sens, że wszystko wymyślił poseł Kaczyński. Druk nr 2460 ma tytuł „O zmianie ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora”. Osobiście ma zająć się tym poseł Marcin Horała. Pierwsze czytanie już wkrótce w Sejmowej Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich.

Posłowie PIS będą teraz na wyścigi udawać jak bardzo pochwalają pomysł swego przywódcy i radują się z obniżenia sobie zarobków. Kaczyński wcześniej zaszantażował ich, że jak nie poprą jego projektu, to nie znajdą się na listach kandydatów PiS w najbliższych wyborach parlamentarnych.

Cała sprawa zaczęła się od awantury jak wybuchła wokół przyznania przez Beatę Szydło premii ministrom swego rządu. Opozycja zaatakowała PiS według prymitywnego i przewidywalnego schematu – dużo Polaków bieduje, a tymczasem rząd przyznaje sobie wielkie pieniądze. Podchwycili to publicyści. Awantura zbiegła się ze spadkiem notowań PiS.

Wystraszony Kaczyński kazał więc ministrom oddać swe premie i zapowiedział obniżki uposażeń parlamentarzystów o 20%. W gabinecie Morawieckiego nie znalazł się ani jeden odważny, który sprzeciwiłby się temu, by to Kaczyński wyznaczał im zarobki. 

Po upokarzającym spektaklu wszyscy przekazali pieniądze z premii na Caritas. Teraz muszą się szykować na stałe obniżki płac. Zarobki będą niskie, co oczywiście spowoduje dalszą negatywną selekcję ,w związku z czym jeszcze mniej kompetentnych trafi do parlamentu, bądź na rządowe posady.

Kaczyński utrzymywany jest za pieniądze partyjne, pochodzące z naszych podatków. Opłacamy mu dom, ochronę, samochód z kierowca, wyjazdy, noclegi i wszystko czego może potrzebować. Niewykluczone, że za własne kupuje karmę dla kota. Dlatego też całkowicie obojętne są mu zarobki posłów i ministrów. Ale dla niewiele rozumiejących wyznawców, którym podoba się to socjalistyczne i populistyczne szaleństwo, będzie uchodził za skromnego człowieka niemal za darmo poświęcającego się służbie na rzecz ojczyzny.

Cała sprawa jest nie tylko dowodem na obłudę PiS, ale też i na całkowite ubezwłasnowolnienie parlamentarzystów tego ugrupowania i ministrów. Co Kaczyński każe, to zrobią, choćby kosztem swych rodzin i budowania prawdziwej służby publicznej.

Zobacz też: Uwaga! Podatek na inwalidów? Kolejna próba wdarcia się do kieszeni podatników przez premiera Morawieckiego