On chciał się utopić, oni go ocalili. Polak skarży amerykańską policję. To była jedna z najdziwniejszych akcji ratunkowych [WIDEO]

REKLAMA

Student z Polski próbował się utopić na basenie w amerykańskim Fairfax. Policjanci i ratownik wyciągnęli go z wody i uratowali, ale Polak został z wielkimi rachunkami za leczenie. Teraz pozywa policję za nieudolność.

23-letni Mateusz Fijałkowski przyjechał do Stanów Zjednoczonych 2016 roku w ramach programu letniej pracy. Mimo, iż ledwie znał angielski i nie umiał pływać dostał posadę asystenta ratownika wodnego na basenie w Fairfax w Wirginii.

REKLAMA

Już trzeciego dnia Polak zaczął się dziwnie zachowywać. Mówił do siebie po polsku, był agresywny wobec gości, więc ratownik postanowił wezwać policję. Na miejsce ściągnięto też tłumacza i kolegę z pokoju, ale student całkowicie ich ignorował. Z miejsca zdarzenia wyprowadzono wszystkich ludzi.

Według raportów policji Fijałkowski zaczął się modlić i krzyczeć: „jestem ratownikiem”. Wchodził też na wieżyczkę ratowniczą, krzyczał i gwizdał.

W pewnym momencie wszedł do basenu i całkowicie zniknął pod wodą. Policja cały czas biernie się temu przyglądała. Dopiero kiedy Fijałkowski ponad 2 minuty przebywał już pod wodą do basenu wskoczył ratownik, a za nim policjanci.

Nieprzytomnego Mateusza wyciągnięto z wody i przez kilka minut reanimowano. W stanie niemal śmierci klinicznej przewieziono do szpitala. Następne tygodnie spędził w szpitalu Fairfax Inova’s Heart and Vascular Institute, a potem w klinice psychiatrycznej, gdzie rozpoznano u niego chorobę dwubiegunową.

Po swej przygodzie w Ameryce pozostało mu do zapłacenia 100 tys. dolarów rachunków za leczenie.

Policja pozwoliła mi tonąć na swoich oczach – Fiałkowski napisał w mailu cytowanym przez Washington Post. – Cieszę się, że na koniec nie pozwolili mi utonąć, ale nie jestem i wdzięczny za to, że pozwolili, bym wpadł w śmierć kliniczną.

Policja uważa, że postępowała prawidłowo. Bardzo często zdarza się, że po interwencjach wobec osób z zaburzeniami psychicznymi pozywana jest za zbyt brutalną reakcję. Funkcjonariusze tłumaczą też, że nie mogli ryzykować życia swojego i ratownika. Jak twierdzą według procedur wobec takich osób jak Mateusz należy zachowywać się bardzo spokojnie i nie podejmować gwałtownych akcji.

Zobacz też: To potwierdzone. Lewacki burmistrz New Jersey chce usunąć Pomnik Katyński. I schować go do magazynu… by nie został uszkodzony!

Odmiennego zdania jest prawnik niedoszłego samobójcy, który twierdzi, że policja ma obowiązek ratować osoby, które chcą zrobić sobie krzywdę.

Fijałkowski jest teraz w Polsce. Epizod z zaburzeniami dwubiegunowymi po raz pierwszy zdarzył mu się właśnie wtedy na basenie.

Całe zdarzenie udało się nagrać jednemu z gapiów. Na trwającym 9 minut filmie widać dokładnie cały jego przebieg. Wygląda to przedziwnie. Człowiek znika pod wodą, a policjanci spokojnie łażą sobie w kółko. Potem niespiesznie zaczynają się rozbierać. Ratownik skacze do wody , a ci dalej flegmatyczni, jakby nic się nie działo.

Jakiekolwiek by nie były procedury, to wydaje się, że Polak ma szansę otrzymać odszkodowanie od tych gamoni.

Zobacz też: Dramat w Sao Paulo. Zawalił się płonący wieżowiec. Trwa akcja ratunkowa [VIDEO]

REKLAMA