Dziś wielkie święto w Unii Europejskiej. 200 lat temu urodził się Karol Marks. Kim był człowiek którego fetują elity unijne?

Jean-Claude Juncker / Communist Party. / foto: wikimedia

Z okazji 200 urodzin Karola Marksa, przewodniczący Komisji Europejskiej, Jean-Claude Jucker wziął udział w uroczystości odsłonięcia pomnika ojca komunizmu w Trewirze a także wygłosił przemówienie, które wielu wprawiło w osłupienie.

Wszyscy demokraci mogą być marksistami. Karol Marks nie może ponosić odpowiedzialności za to, że niektórzy jego uczniowie przyjęli jego myśli, jako broń przeciwko innym. – przekonywał Juncker w swoim przemówieniu, które wygłosił w Bazylice Konstantyna.

Hołd Marksowi złożyły także władze chińskie ofiarując „dar od narodu Chin” w postaci 5,5-metrowego posągu, który znajduje się przed jego rodzinnym domem w Trewirze tuż przy granicy z Luksemburgiem i czeka na uroczyste odsłonięcie przez Junckera. Sam Juncker jest honorowym obywatelem miasta.

Działania Junckera spotkały się z ostrą krytyką.

Celebrowanie jubileuszu Karola Marksa, autora Manifestu Komunistycznego, przez przewodniczącego Komisji Europejskiej, to przejaw braku zrozumienia i empatii wobec tej części Europy, która padła ofiarą komunizmu – ocenił europoseł, Jacek Saryusz-Wolski.

Decyzję przewodniczącego KE potępili też Europejscy Młodzi Konserwatyści.

Zawstydzający jest fakt, że jeden z czołowych przedstawicieli UE propaguje postać, której teorie ekonomiczne okazały się zabójcze dla jakiejkolwiek funkcjonującej gospodarki w dowolnym zakątku globu i sprawiły, że duża część narodów, będących obecnie członkami Unii Europejskiej, zmuszona była żyć w nędzy i warunkach moralnego rozkładu – czytamy w oficjalnym, piątkowym oświadczeniu.

Zastanawia zatem, gdzie mimo czarnych kart w historii komunizmu leży fenomem postaci Marksa? Jeszcze częściej pytanie to pojawia się, gdy dokładnie przyjrzymy się sylwetce i postępowaniu bożyszcza socjalistów na całym świecie.

Kłamca, cudzołożnik, snob, prostak, hipokryta i tyran. Zniszczył wszystko, czego dotknął, od gazet i klubów po Pierwszą Międzynarodówkę. Taki obraz Marksa wyłania się z jego biografii autorstwa Francisa Wheena. Starannie sporządzony przez niego portret ukazuje jasno, że Marks był zaprzeczeniem ideałów tak namiętnie głoszonych przez komunistów.

Marks nie miał oporów by grać na giełdzie, jednocześnie głosząc koniecznośc zniesienia własności prywatnej. Miewał paranoidalne uprzedzenia rasowe. Jego prace i korespondencja pełne są antysemickich epitetów, zwykle połączonych ze zniewagami skatologicznymi. Marks w sposób szczególnie zajadły rozpisywał się o nosie ówczesnego redaktora Telegraph, Josepha Mosesa Levy’ego. Wierzył w cywilizacyjna misję Niemców i nie wahał się odwoływać do nacjonalizmu, gdy mu to odpowiadało. Źle znosił rywalizację z myślą takich rewolucjonistów jak Giuseppe Mazzini i Ferdinand Lassalle, odegrali rolę w unifikacjach Włoch i Niemiec a także sprzeciw. Bywał gwałtowny.

Największe zdziwienie budzi jednak jego podejście do klasy robotniczej, która miała wyrwać się z ucisku. Niestety nie udało się to niejakiej Helene Demuth, gosposi Marksa. Kobieta nie doczekała się jakiejkolwiek zapłaty za swoją wieloletnią pracę dla myśliciela. Doczekała się jednak z nim potomka, którego nie uznał. Dziecko trafiło do sierocińca. By ratować reputację przyjaciela, Friedrich Engles oswiadczył, iż to on jest ojcem. To nie pierwszy raz gdy Engels pomaga Marksowi. To właśnie on zapewniał mu środki do życia. Co ciekawe Engels był  synem właściciela zakładów włókienniczych. Sam także był biznesmenem. Między tą dwójką wojna klasowa z pewnością nie wybuchła.

To tylko kilka z wielu paradoksów w życiu Marksa. Obserwując dzisiejszych młodych zwolenników marksizmu na zachodzie, nie sposób nie dostrzec w nich tej samej agresji, hipokryzji i podwójnych standardów co u ich idola.

Warto przeczytać: Unia Europejska pokazuje swą prawdziwą twarz. Juncker świętuje 200 urodziny Marksa