Misiewicz na wojnie z propisowskimi mediami. Żąda sprostowań od Karnowskich

Bartłomiej Misiewicz/foto: FB
Bartłomiej Misiewicz/foto: FB
REKLAMA

CBA nie postawiło mi żadnych zarzutów w tej sprawie. Panowie redaktorzy atakują mnie tylko dlatego, że kogoś znałem. Dlaczego panowie redaktorzy nie stawiają zarzutów redaktorowi Michałowi Karnowskiemu, który niewątpliwie zna Jerzego Urbana, z którym w 2009 r. w „Dzienniku” przeprowadzał wywiad prasowy? – bronił się Bartłomiej Misiewicz. Ulubieniec Antoniego Macierewicza zorganizował spotkanie z dziennikarzami.

Pragnę zapytać panów Karnowskich, skąd ten atak i jeszcze z tak kłamliwą narracją? Czy chodzi o moją pracę w zespole parlamentarnym ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej, czy może chodzi o wyrzucenie z centrum eksperckiego kontrwywiadu NATO ludzi, którym postawiono zarzuty o współpracę z tajnymi rosyjskimi służbami specjalnymi? A może chodzi o obronę przeze mnie systemu SKOK przy wyprowadzaniu przez ludzi z WSI z nich pieniędzy Polaków? – oświadczył Misiewicz.

REKLAMA

ZOBACZ: Szalony rajd pijaka. Koparką taranował wszystko, co stanęło mu na drodze

Chodzi o głośny artykuł opublikowany w tygodniku „Sieci”. Jego autorzy dotarli do dokumentów, które wskazują na nieprawidłowości w Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Chodzi m.in. o zamówione przez PGZ szkolenia. Wykonać je miało Stowarzyszenie dla Dobra Rzeczpospolitej, na której konto wpłynęło prawie pół miliona złotych. Problem w tym, że organizacja nie posiadała żadnego wcześniejszego doświadczenia.

W aferę ma być również zamieszany Bartłomiej Misiewicz, który zdaniem dziennikarzy wskazał pracownikom stowarzyszenia firmę PR Ten Team. Miała ona odpowiadać za organizacje wystawy z okazji 40-lecia KOR. W artykule podano, że do PR Ten Team trafiło łącznie 705 tys. złotych. Kluczową rolę w całej sprawie odgrywa wiceprezes PGZ Radosław Obolewski, którego żona Anna jest właścicielka apteki, gdzie przed swoją genialną karierą polityczną pracował Misiewicz.

Do tej pory do sprawy artykułu oprócz Misiewicza odniosło się PR Ten Team, które oświadczyło, że przekazała sprawę swoim prawnikom.

Źródło: Twitter/wprost.pl

REKLAMA