
Uważam, że amerykański prezydent nie jest w stanie rozpoznawać i osądzać długoterminowych konsekwencji swoich działań – ogłosił przewodniczący irańskiego parlamentu Ali Laridżani. Otwarcie amerykańskiej ambasady w Jerozolimie określił mianem błędnej i niemądrej decyzji.
Ostatnimi czasy Laridżani ostro atakuje USA i prezydenta Trumpa. Najpierw krytykował Waszyngton za chęć wycofania się z porozumienia nuklearnego. Oficjalne otwarcie amerykańskiej ambasady w Jerozolimie stało się kolejnym powodem ataku.
Zdaniem przewodniczącego irańskiego parlamentu, Stany przeżywają poważny kryzys w zakresie podejmowania strategicznych decyzji. Działają w sposób nieracjonalny i awanturniczy.
Polityk wezwał społeczność międzynarodową do zorganizowania oporu wobec Waszyngtonu. Zaapelował również o wyrazy wsparcia dla Palestyńczyków.
Wszystko ze względu na otwarcie amerykańskiej ambasady w Jerozolimie, co zdaniem przewodniczącego jest podyktowane wyłącznie potrzebą chwili. W dłuższej perspektywie zarówno Izrael, jak i Stany zapłacą za swoje działania.
Iran zaczyna urastać do roli przywódcy tej części świata muzułmańskiego, która głównego wroga widzi w Stanach Zjednoczonych. Kilka dni temu w irańskim parlamencie spalono flagę USA i skanowano hasła: Śmierć Ameryce.
Była to reakcja na słowa Donalda Trumpa, który zapowiedział wycofanie się Stanów Zjednoczonych z porozumienia nuklearnego. Dla Iranu oznacza to przywrócenie sankcji i poważny cios gospodarczy.
Eksperci wskazują, że w ten sposób Waszyngton pozbawi Iran zaplecza ekonomicznego i zdusi w zarodku mocarstwowe zapędy Teheranu. Fatalna sytuacja gospodarcza, bezrobocie i brak perspektyw mogą również doprowadzić do wybuchu rewolucji.
Źródło: channelstv.com/nczas.com