Chciał wypłoszyć Kaczyńskiego ze szpitala. Teraz szuka go prokuratura

Jarosław Kaczyński. / Foto: PAP
Jarosław Kaczyński. / Foto: PAP
REKLAMA

Jest prokuratorskie śledztwo po fałszywym alarmie w szpitalu przy ulicy Szaserów w Warszawie. W piątek po południu służby zostały postawione w stan gotowości – podało w poniedziałek „Radio Dla Ciebie” na stronie internetowej.

„Radio Dla Ciebie” przypomina, że „w piątek władze Wojskowego Instytutu Medycznego zamknęły bramy szpitala; powodem była informacja o podłożonym ładunku”. „W szpitalu przebywa prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński” – zaznacza „RDC”.

REKLAMA

Czytaj też: Najnowsze informacje o stanie zdrowia Kaczyńskiego. „Tak silny ból, że uniemożliwił mu poruszanie się o własnych siłach”

„Wszystkie wejścia i bramy na teren szpitala na pół godziny zostały zamknięte na polecenie policji. Do środka mogły dostać się tylko samochody Służby Ochrony Państwa. Do szpitala nie mogli wejść pacjenci i odwiedzający” – podkreśla „RDC”.

Czytaj też: Adam Bielan zdradził, co dolega Kaczyńskiemu. „Pogłoski o problemach prezesa krążą od lat”

„Informacja okazała się fałszywa” – mówi w rozmowie z radiem mł. asp. Antoni Rzeczkowski z Komendy Stołecznej Policji.

Jak informuje „RDC”, teraz „służby ustalają, kto dzwonił do szpitala z informacją o ładunku”. „Szukamy sprawcy” – mówi w rozmowie z radiem rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Marcin Saduś.

„RDC” dodaje, że za ten czyn „grozi do ośmiu lat więzienia”. (PAP)

REKLAMA