Co za gość! Najpierw pożyczył auto od koleżanki, potem pijany uderzył w drzewo. Sprawca tłumaczy się, że wypadek spowodowała… antylopa

zdj. ilustracyjne/ Policja.pl/ pixabay
zdj. ilustracyjne/ Policja.pl/ pixabay
REKLAMA

Co za gość! Najpierw pożyczył auto od koleżanki, potem pijany uderzył w drzewo. Policjanci zatrzymali pijanego mężczyznę pochodzącego z Tanzanii, który po rozbiciu samochodu uciekł z miejsca wypadku.

Na komendę w Lubartowie trafiło zgłoszenie, że w pobliżu stacji paliw, w rowie, leży rozbite BMW. Świadkowie zdarzenia zeznali, że kierowca zaraz po wypadku, zabrał z samochodu alkohol i pobiegł w stronę pobliskiego Michowa.

REKLAMA

Czytaj też: Wałęsa w sejmie – twitter szaleje! Najlepsze kawałki o tym jak były prezydent RP i TW SB pomagał niepełnosprawnym

Funkcjonariusze mając rysopis sprawcy szybko rozpoczęli poszukiwania.

Jak podaje portal policja.pl pijanego zbiega nie trzeba było długo szukać. 34-latek, gdy tylko zobaczył nadjeżdżający radiowóz, zaczął uciekać.

Został zatrzymany na jednej z michowskich posesji. Wtedy okazało się, że mężczyzna pochodzi z Tanzanii i obecnie mieszka w Warszawie.

Kierowca przyznał się do kierowania samochodem, który miał pożyczyć od koleżanki. Jednak gdy wyjaśniał okoliczności w jakich rozbił samochód, policjanci osłupieli. Winę za wypadek zrzucił na… przebiegającą przez drogę antylopę.

Tłumaczył, że chciał uniknąć zderzenia z egzotycznym zwierzęciem, dlatego wjechał do rowu i uderzył w drzewo.

Po przebadaniu go alkomatem okazało się, że ma we krwi dwa promile alkoholu. Policjanci sprawdzili także kartotekę 34-latka. Wynikało z niej, że miał już na swoim koncie przestępstwa na tle seksualnym oraz wykroczenia przeciwko mieniu. Ponadto nie posiadał prawa jazdy. Za wypadek będzie odpowiadał przed sądem.

Czytaj też: PILNE! Strzelanina w Marsylii. Mężczyźni otworzyli ogień z kałasznikowa! [VIDEO]

Nczas.com/ Policja.pl

REKLAMA