Pęknie 6 złotych za litr? To mogą być drogie wakacje… Szykuje się znaczący wzrost cen paliw

Już dawno zapomnieliśmy o cenie 5 zł. za litr benzyny. Jak tak dalej pójdzie to zapomnimy o cenie 5 zł. Jeżeli spełni się negatywny scenariusz i ceny ropy Brent w okresie wakacyjnym wzrosną do poziomu 90 dol. za baryłkę, to niestety przyjdzie nam płacić za olej napędowy i benzynę o ok. 30-40 groszy więcej na litrze czyli prawie 6 zł. – uważa analityk rynku paliw Rafał Zywert z BM Reflex.

Analityk podkreślił, że obecny wzrost cen paliw w kraju wynika po części z czynników fundamentalnych, a po części z geopolityki. Przypomniał, że od grudnia 2016 r. producenci ropy naftowej z krajów OPEC, Rosja oraz 10 pozostałych producentów ograniczyli wydobycie. Skutkiem tego jest spadek nadwyżki światowych zapasów ropy naftowej.

Według niego jeżeli do tego wszystkiego dołożyć czynniki geopolityczne – zamieszanie na Bliskim Wschodzie, wypowiedzenie przez prezydenta USA międzynarodowego porozumienia nuklearnego z Iranem i przywrócenie sankcji na irańską ropę, ogromne problemy Wenezueli, których odzwierciedleniem jest bardzo duży spadek produkcji ropy na tamtym rynku i bierną postawę OPEC, to niestety mamy poziom cen, który obecnie obserwujemy na stacjach.

Czytaj także: Putin i Netanjahu celowo pompują ceny ropy? Oni się konfliktują, a ty płacisz na stacji benzynowej!

Analityk zaznaczył, że obecnie mijający tydzień przyniósł wyhamowanie podwyżek cen na rynku hurtowym, natomiast nie zostały one do końca przełożone na rynek detaliczny.

„I teraz o ile wzrosty ceny ropy Brent wyhamowały, sytuacja się stabilizuje, tak trudno oczekiwać w krótkim okresie większego spadku cen. Poziom cen powinien być zbliżony” – dodał.

Jednak – jak podkreślił – jeżeli chodzi o prognozy i perspektywy, to niestety informacje są raczej negatywne. Większość największych banków inwestycyjnych nie wyklucza ryzyka dalszego wzrostu cen ropy naftowej – dodał Zywert.

Według niego, w tej chwili przy cenach ropy Brent w granicach 80 dol. za baryłkę, średni poziom cen benzyny i diesla na naszych stacjach powinien kształtować się na poziomie 5.15-5.20 zł za litr.

Natomiast jeżeli rzeczywiście spełni się ten negatywny scenariusz i ceny ropy Brent w okresie wakacyjnym wzrosną do poziomu 90 dol. za baryłkę, czyli o ok. 12 proc., i nie będziemy w tym samym okresie obserwowali większego umocnienia złotówki, to niestety przyjdzie nam za olej napędowy i benzynę płacić ok. 30-40 groszy na litrze więcej – ocenił analityk BM Reflex.

Zobacz: Mateusz Morawiecki szykuje czystki w rządzie. Chce się pozbyć bliskich ludzi Jarosława Kaczyńskiego

Źródło: PAP