Chodakiewicz Żydzi antysemityzm
Marek Jan Chodakiewicz . / foto. youtube

Dokooptowano mnie do Rady Muzeum II wojny światowej w Gdańsku, naturalnie pro bono. Nie znaczy, że nie ma przy tym pracy. Poleciałem do Gdańska aby posłuchać naukowców oraz administratorów. No i oczywiście obejrzałem muzeum bardzo dokładnie. Konsultowałem się z miejscowymi specjalistami, którzy starają się wyciągnąć Muzeum z kleszczy post-modernizmu, post-komunizmu, oraz post-polonizmu. Dwóch kolegów towarzyszyło mi w inspekcji. Robiłem notatki.

Nie było to dla mnie wielkim problemem ponieważ kilka lat temu zrobiłem coś podobnego na prośbę jednego z kongresmenów (a właściwie komisji kongresowej) w sprawie amerykańskiego Muzeum II wojny światowej w New Orleans (Louisiana), gdzie narracja też była zniekształcona przez lewaków i liberałów, tak, że wyszła z tego pochwała komuny i Stalina oraz post-modernizmu. W Gdańsku nie jest aż tak źle.

Zacznę od pochwały. Najbardziej podobała mi się wystawa transformacyjna mieszkania inż. Jankowskiego. Przed wojną, w czasie okupacji, oraz w czasie powstania warszawskiego. Naprawdę poruszające, z wielką atencją co do szczegółów. Czerwone mury Warszawy i akcja na zewnątrz. Kombinacja grafiki generowanej przez komputer i rzeczywistego kontekstu. Z resztą jest problem.

Michalkiewicz. The Movie

Czytaj także:W odmętach politpoprawnej patologii. Pracownicy Netfliksa nie mogą patrzeć na siebie dłużej niż 5 sekund

Ogólnie: aby uratować (albo stworzyć) polskie Muzeum II wojny światowej najłatwiej byłoby wywalić dosłownie wszystko z jego bebechów i zacząć od początku.

Po pierwsze, wywalenie wszystkiego z Muzeum i jego rekonceptualizacja rozwiąże też kłopoty prawne, gdzie jego pierwotni twórcy uważają jakiekolwiek zmiany za naruszanie ich „praw autorskich.” Z drugiej strony, nie wiem jak w Polsce, ale w USA ludzie pracujący za pieniądze podatnika nie mają prawa do „praw autorskich” swoich prac.

Inaczej mój wice-rodzic kalifornijski jako główny inżynier w Lawrence Livermoore Laboratory miałby prawa do satelit, rakiet i innych gadżetów, nad którymi pracował w ramach rozmaitych projektów, a w tym i Strategic Defense Initiative (szydereczo nazwaną przez lewaków „Wojnami Gwiezdnymi”).

Łatwiej zbudować od nowa

Ale najważniejszy powód aby wszystko wywalić jest taki, że łatwiej wdrażać swoją własną oryginalną koncepcję, niż poprawiać koncepcję wielce wadliwą, wielce chaotyczną, oraz stwarzającą percepcję intencjonalnego fałszowania przekazu historii. Po co polemizować, po co wsadzać przypisy do narracji stającej w sprzeczności z polską perpekstywą? Pierwotna koncepcja była parafiańszczańską wersją najnowszych wymysłów, zwykle lewackich, muzeów zachodnich. W tym sensie koncentrowała się do dużego stopnia na pozapolskich narracjach i interpretacjach.

Nie chodzi tu tylko o techniki przedstawiania eksponatów, ale o całą koncepcję Muzeum. Ponadto widać niezwykły pośpiech i taktykę łapu-capu w ustawianiu wystaw i ich eksponatów. Ekspozycja powstała w kilka miesięcy, oddaje wrażenie chaosu, napakowania i naszpikowania pewnych fragmentów eksponatami, a pozostawiania innych części hal zupełnie pustymi. Brak łącznika logicznego między niektórymi wystawami. Widać natomiast wielki strach przed Dobrą Zmianą.

Po prostu brak jednoznacznej koncepcji placówki. Koncepcja Muzeum II światowej powinna być jasna: dotyczy to wszelkich aspektów zmagań frontowych i pozafrontowych, jak również rozmaitych wątków okupacji dotyczących losów Polski i Polaków oraz innych obywateli RP. I jako przypisy można wtedy dawać odniesienia do innych krajów. Jednak narracja główna musi być o Polsce i Polakach.

(Dokładny opis proponowanych zmian znajdzie się w najbliższych trzech numerach „Najwyższego CZAS!-u”)

Czytaj także: Szok! Żydzi już nie ukrywają swojego rasizmu