Pytona pod Warszawą będą szukać dronem. Gad ukrywa się w okolicach Wisły, na wysokości powiatów otwockiego i piaseczyńskiego

Odnaleziona wylinka pytona. / foto: animalrescuepoland.wordpress.com
Odnaleziona wylinka pytona. / foto: animalrescuepoland.wordpress.com

Policja i Animal Rescue Polska od soboty poszukują pytona tygrysiego, którego ponad 5-metrową wylinkę znaleziono nad Wisłą koło Konstancina-Jeziorny. W środę zespół kryzysowy zdecydował, by do poszukiwań wykorzystać dron.

W środę Powiatowy Zespół Zarządzania Kryzysowego w Piasecznie (w jego skład oprócz urzędników wchodzą przedstawiciele policji, straży pożarnej, fundacji Animal Rescue Polska i eksperci ze stołecznego zoo) zdecydował, że poszukiwania pytona tygrysiego w okolicach miejscowości Gassy będą prowadzone nie tylko na lądzie i w wodzie, ale także z powietrza.

„Zapadła decyzja, by tę okolicę monitorować za pomocą drona. Teraz musimy pozyskać do współpracy osobę, która posiada taki sprzęt i go obsługuje” – poinformowała PAP Agnieszka Pindelska-Litkie, Kierownik Biura Bezpieczeństwa, Zarządzania Kryzysowego i Spraw Obronnych w Starostwie Powiatowym w Piasecznie.

Urzędniczka dodała, że w środę z powodu deszczu poszukiwania węża przerwano przed południem i mogą nie zostać wznowione aż do czwartkowego poranka. Decyzja będzie podejmowana zależnie od pogody.

Poszukiwania są prowadzone głównie w okolicy miejsca, gdzie w sobotę znaleziono 5-metrową wylinkę pytona. Była ona zawinięta między drzewami. „Była miękka i elastyczna, a to, zdaniem ekspertów, oznacza, że była świeża. Zwierzę musi być w dobrej kondycji zarówno fizycznej, jak i psychicznej, bo wylinka była w całości. Wąż zrzucał ją spokojnie, musiał się dobrze czuć na tym terenie. Możliwe, że przebywał tu już dosyć długo” – mówi Pindelska-Litkie.

W Gassach nad Wisłą panują idealne warunki dla egzotycznego węża. „Aktualnie jest duszno, wilgotno, w ostatnich dniach było gorąco. Pożywienia też zapewne nie brakuje” – mówi kierowniczka biura kryzysowego.

Odnaleziono wiele śladów węża na mule w miejscach, gdzie wychodził z wody albo się w niej zanurzał. Były długie i szerokie na około 40 centymetrów.

Wciąż nie wiadomo, jak pyton tygrysi znalazł się w Gassach. Policja otrzymała od starostwa rejestr hodowców węży z powiatu piaseczyńskiego. Jak powiedziała Pindelska-Litkie, funkcjonariusze będą ich odwiedzali i sprawdzali, czy zarejestrowane zwierzęta są w terrariach. Nie jest jednak wykluczone, że wąż uciekł komuś, kto go nie zgłosił na listę, albo został porzucony przez właściciela.

Komenda Powiatowa Policji w Piasecznie wszczęła dochodzenie z artykułu 160 Kodeksu karnego, który mówi o narażeniu innych osób na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.

Doniesienia od osób, które widziały węża, pojawiły się także z miejscowości w powiecie otwockim – po drugiej stronie Wisły. Starosta otwocki Mirosław Pszonka powiedział PAP, że jeden z mieszkańców Glinek zgłosił, iż w środę rano widział pytona. „Informacje o zagrożeniu są na bieżąco weryfikowane” – powiedział samorządowiec.

Każdy, kto ma informację o zwierzęciu bądź informacje dotyczące jego ucieczki, jest proszony o kontakt z Policją pod numerem (22) 604 52 13 lub Fundacją Animal Rescue Polska – (22) 350 66 91.(PAP)

6 KOMENTARZE

  1. jak mi minęła 60-siątka to też czasem mam problem ze znalezieniem swego pytona

  2. Do poszukiwania gadów musi być dron z kamerą multispektralną. Podczerwień nic nie da, bo gady są stałocieplne i mają widoczną w takiej kamerze temperaturę otoczenia. Koptery mogą wisieć w powietrzu około pół godziny( w zależności od warunków pogodowych) a dłuższe poszukiwania trzeba robić płatowcem. Ja na akcję ogólną lecę płatowcami a po lokalizacji wstępnej nimi na miejsce dla identyfikacji ostatecznej puszczam kopter. Ale teraz nie mam czasu. Ciekawe ile płacą?

  3. Wczoraj w radio żurnalisty apelowały, by gdzieś tam nie chodzić, wzbudzając strach i sensację antypytonową. No cóż, taka ich rola. Tymczasem pyton to dusiciel, nie ma zębów jadowych. Na pewno nie stanowi zagrożenia dla człowieka, żywi się jak zwykle takimi zwierzętami, które może połknąć w całości. Potem trawi je sobie leżąc przez parę dni. Człowieka nie połknie, bo za duży, ale myszy, czy koty powinny mieć się na baczności:-) Widać wyraźnie, że ci nakręcający antypytonową sensację naoglądali się filmu o innym dusicielu, „Anakonda” z 1997 roku. Ale to już było sajensfikszyn:-)

Comments are closed.