
W założeniu zakaz handlu w niedzielę miał wspomóc właścicieli małych sklepów. Miał być progres i eldorado a w zamian jest katastrofa! Na skutek zakazu handlu małe sklepy hurtowo się zamykają. Co na to rząd? Chce jeszcze bardziej zaostrzyć przepisy.
„Myślałam, że zyskam na tym zakazie, a okazuje się, że dostaję po kieszeni” – mówi portalowi se.pl Halina Toczyska, właścicielka sklepiku spożywczego w Siedlcach.
Jak twierdzi właścicielka sklepu mimo, że niedzielne obroty są wyższe to klienci kupują tylko produkty, których potrzebują na już. Większe zakupy, za prawdziwie duże pieniądze robią w piątki i soboty w hipermarketach.
Z danych agencji Euromonitor International dla „Rzeczpospolitej” wynika, że w tym roku obroty małych tradycyjnych sklepów spożywczych mogą spaść aż o 6,3 proc. Według ostrożnych szacunków aż 2000 z nich po prostu zniknie z rynku.
Mimo tych danych Polski rząd pod naciskiem Solidarności zamierza iść dalej i jeszcze bardziej zaostrzyć zakaz. Choćby poprzez likwidację kruczków prawnych umożliwiających otwieranie sklepów w niedziele np. jako tak zwanych „placówek pocztowych”.
„W Polsce, niestety, ekspertyzy przeprowadzone przed wprowadzeniem ustawy w ogóle nie są brane pod uwagę. Sklepy sieciowe kolejny raz sobie poradziły. To było od początku wiadome. Jedyny sens zakazu może być tylko wtedy, gdy to samorządy zdecydują, kiedy chcą mieć sklepy otwarte, a kiedy nie” – mówi na łamach se.pl dr Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha.
Źródło: se.pl/nczas.com

![Strzelanina na festiwalu w Toledo. Wiele osób rannych [VIDEO]](https://nczas.com/wp-content/uploads/2026/06/toledo-strzelanina-nczas-ok-100x70.jpg)






