
Roztrzaskał żonie głowę, a potem wybiegł z mieszkania, zamykając drzwi na klucz. Twierdzi, że spowodowały to tabletki które wcześniej połknął.
Do tragiczne historii doszło w Grudziądzu, w bloku przy ulicy Chełmskiej. To właśnie tam mieszkali Piotr oraz Irena. Od blisko roku byli parą.
Sąsiedzi w rozmowach z lokalnymi dziennikarzami wskazują, że sprawiali wrażenie bardzo zakochanych.
„Po ulicy chodzili za rączkę, on czule ją obejmował, patrzył głęboko w oczy, całował” – opowiada jedna z sąsiadek.
Mimo to, znalazły się osoby, które już po fakcie wspominają, iż czasem słychać było, iż para nie jest, aż tak zgodna jakby się mogło wydawać na pierwszy rzut oka.
„Często się sprzeczali. Czasami te sprzeczki były tak głośne, że krzyki było słychać w sąsiednim domu” – mówi mieszkaniec bloku.
Piotr B. po kilkudziesięciu minutach od zdarzenia sam oddał się w ręce policji. Wszystko wskazuje na to, że prokurator postawi mu zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, za co grozi dożywotnie więzienie.
źródło: Super Express