Największe napięcia etniczne na Bałkanach od zakończenia wojny. Wszystko przez nielegalnych imigrantów. W bośniackim Bihacu rośnie nowe Calais

Imigranci w Bośni. Źródło: balkaneu.com
Imigranci w Bośni. Źródło: balkaneu.com

Bośniackie miasto Bihac staje się nowym Calais – ostrzegają miejscowe władze. W 60-tysięcznym mieście wyrosło koczowisko 4 tysięcy imigrantów. ich obecność na nowo roznieca napięcia pomiędzy muzułmanami i prawosławnymi Serbami zamieszkującymi razem Bośnię i Hercegowinę. 

Bośnia znalazła się na szlaku nielegalnych imigrantów, którzy z Turcji próbują odstać się do Europy Zachodniej. Nowy szlak powstał po tym jak droga morska przez Morze Egejskie został praktycznie zamknięty. Na nowej trasie leży Bośnia i Hercegowina, której 50% mieszkańców to muzułmanie.

Jak donosi francuski dziennik „Liberation ” w bośniackim Bihacu powstało obozowisko nielegalnych imigrantów, którzy planują przedostać się do lezącej już w Unii Chorwacji. Teraz koczuje w nim około 4 tysięcy osób, ale każdego dnia przybywa kolejne 50.

– Boimy się że nas zaleją, że staniemy się drugim Calais – mówi w rozmowie z francuskim dziennikiem burmistrz Bihaca Suhret Fazlic. Nawiązuje on do francuskiego miasta, nazywanego „dżunglą” gdzie przez trzy lata koczowało tysiące imigrantów czekających na okazję, by przedostać się do Wielkiej Brytanii.

Tak jak i we Francji, tak i w Bośni władze nie potrafią poradzić sobie z narastającą przemocą i przestępczością, której ofiarami coraz częściej stają się mieszkańcy miasta. W samym obozowisku, gdzie ciągle dochodzi do walk pomiędzy poszczególnymi grupami imigrantów, policja prawie nie interweniuje. Według rządu w Zagrzebiu w Bośni pod granicą z Chorwacją zgromadziło się już 60 tysięcy imigrantów, którzy chcą się przedostać przez nią do Europy Zachodniej.

Napływ imigrantów na nowo rozgrzewa podziały w samej Bośni. Bośniacy oskarżają władze Autonomicznej Republiki Serbskiej, wchodzącej w skład Bośni i Hercegowiny o podsycanie kryzysu. Serbowie nie przyjmują bowiem imigrantów, ci więc budują obozy w jedynie muzułmańskiej części kraju.

Według posła do bośniackiego parlamentu Walentyna Inzko napięcia pomiędzy grupami etnicznymi -zamieszkującymi Bośnię – muzułmanami i prawosławnymi Serbami nie były tak napięte od czasu zakończenia wojny. Ciągle przybywający imigranci tylko podsycają nastroje.

Comments are closed.