Internet śmieje się ze Smarzowskiego i jego nowego filmu „Kler”. „Przynudza. Te same mordy w tych samych okolicznościach co zwykle”

Janusz Gajos w najnowszym filmie Wojciecha Smarzowskiego
Janusz Gajos w najnowszym filmie Wojciecha Smarzowskiego "Kler". Foto: PAP/Paweł Supernak

Reżyser Wojciech Smarzowski nakręcił film, który może być największą kontrowersją tego roku. Autor takich hitów jak „Wołyń”, czy „Dom Zły” tym razem zdecydował się na temat księży i Kościoła katolickiego, oczywiście od tej „mrocznej” strony. Jeden z internautów napisał prześmiewczy scenariusz na kolejny film Smarzowskiego, i wpis stał się hitem.

Mimo, że sam reżyser filmu zapowiada, że produkcja w żadnym stopniu nie jest skierowana przeciwko osobom wierzącym, zwiastuny pokazują jednak coś innego.

–”Celem naszego filmu nie jest podejmowanie dyskusji na temat wiary czy krytyka osób wierzących. Wiarę uznajemy za jedną z najbardziej intymnych sfer każdego człowieka. Chcemy jednak mówić o ludzkich działaniach i postawach budzących nasz fundamentalny sprzeciw.”

-„Nasz film to wizja artystyczna oparta na wielu prawdziwych wydarzeniach, sytuacjach, które miały miejsce gdzieś i kiedyś. To niezwykle poruszająca, ale równocześnie prawdziwa historia” – mówi w wywiadzie.

Oczywiście nowa produkcja jest to strachliwa reakcja Smarzowskiego na sukces „Wołynia”. Po tamtym filmie reżyser przeraził się, że został doceniony przez prawicę. W wielu wywiadach zaczął odcinać się od patriotycznych środowisk, która ciepło przyjęły jego film. Żeby nie być postrzeganym jako prawicowiec, Smarzowski postanowił najwyraźniej „dowalić” polskim katolikom, i zabrał się za film szkalujący duchowieństwo.

Oto jak jeden z internautów (Serwus) widzi dzieła Smarzowskiego. Jego wpis poleca publicysta Rafał Ziemkiewicz.

„Trochę złośliwe, ale w sumie tak trafione, jakby autor zajumał Smarzowskiemu gotowy scenariusz z biurka. Myślę nawet, że to chyba jest autentyczny scenariusz kolejnego Smarzowskiego – jakaś taka sprytna kampania marketingowa?” – napisał Ziemkiewicz linkując prawie gotowy scenariusz na nowy film Smarzowskiego.

Oto treść rzeczonego tekstu:

„Smarzowski przynudza. Te same mordy w tych samych okolicznościach co zwykle. Dałby już kur*a spokój chociaż z tym Jakubikiem.”

„Podejrzewam że następny film o polskich szkołach. Jakubik wuefista-pijaczyna, macający uczennice. Trzydzieści lat wstecz wicemistrz powiatu w rzucie oszczepem, dyplom utrwalający ten sukces trzyma na honorowym miejscu w swojej norze i pije pod ten widok, płacząc i waląc kapucyna.”

„Izabela Kuna pijaczka-polonistka, która popuszcza szpary klasowemu gangusowi. W tej roli lekko przypudrowany Bartłomiej Topa – jest tak stary, bo kiblował przez trzydzieści lat w drugiej klasie technikum. kuna zachodzi z nim w ciążę – kiedy on się o tym dowiaduje, wali ją w ryj i rozkazuje wykonać skrobankę. W wyniku obrażeń następuje poronienie, załamana psychicznie kuna wiesza się na lampie w swojej sali lekcyjnej. Kiedy znajdują ją uczniowie widok ich w ogóle nie wzrusza – cieszą się tylko, że nie będzie lekcji i idą się naćpać gdzieś za winklem”

„Robert Więckiewicz – dyrektor. kiedyś wielki inteligent, biolog, ale karierę zablokowano mu ze względów politycznych. Dzisiaj złośliwy degenerat, popijający cichaczem z małpek pokitranych w różnych zakamarkach gabinetu. Podczas apelu z okazji święta niepodległości jest pijany, zasypia i szcza pod siebie”

„Lech Dyblik to z kolei wiecznie zaszczany woźny, walący denaturat przez szmatę do podłogi. Jacek Braciak przypierdolony matematyk znęcający się psychicznie nad klasą (w kubku termicznym zamiast kawy ma czysty spirytus). Trzyma się na stanowisku przez znajomości w kurii – jest nieślubnym synem biskupa, trzęsącego całym miastem”

„Kinga Preis – wiecznie najebana szatniarka w usmarkanym fartuchu. Podsłuchuje jakąś newralgiczną rozmowę szkolnych dilerów (w roli szesnastolatków aktorzy 10 lat starsi, porozumiewający się koślawymi dialogami, nieudolnie stylizowanymi na młodzieżowy slang). Kiedy dilerzy nakrywają ją z gumowym uchem przylepionym do drzwi, biją ją i gwałcą w kantorku na miotły. Bo ktoś przecież musi wyruchać Kinge Preis, smarzol nam nie odpuści takiej obrzydliwości”

„Jeszcze Eryk Lubos – najlepszy przyjaciel Jakubika z kanciapy wuefistów. Były kulturysta – dzisiaj impotent, nie jest w stanie wyruchać nawet kur*y (Iwona Wszołkówna). Alkoholik, nieszczęśliwie zakochany w jednej z uczennic. Kiedy się dowiaduje, że Jakubik ją wymacał pod szatnią za cipę, morduje kolegę z rady pedagogicznej na oczach klasy, miażdżąc mu głowę piłką lekarską. Kończy w pierdlu, kiedy odjeżdża suką i już wie, że nic go więcej w życiu nie czeka, zerka tylko na swoją ukochaną Andżelikę i liczy, że ona odwzajemni spojrzenie. Niestety, Andżelika akurat flirtuje z jakimś sebiksem”

„No i oczywiście Marian Dziędziel. Wiceminister, który wizytuje szkołę w dniu święta narodowego. Jest napierdolony jak zwierzę, trzeba go wnosić na podest, gdzie wygłasza bełkotliwe przemówienie, puentując je słowami Jana Zamojskiego: takie będą rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie.”

„Po czym wyrzyguje się na trzy pierwsze rzędy uczniów, ale oni są tak naćpani że nawet tego nie zauważają”

„Na koniec cała sala śpiewa pieśń legionów. Scena jest bardzo wymowna i zmusza do refleksji. Wiwat Wojciech Smarzowski wreszcie rozliczył patologię państwowego systemu szkolnictwa.”

Pisownia prawie oryginalna.

Nczas.com/ slizg.eu/ radiozet.pl