KODowcy oszaleli! Mają własną wodę „Demokracja”

Woda
Woda "demokracja"

Jeśli ktoś myślał, że KODowcy „wystrzelili” się ze wszystkich pomysłów jest w głębokim błędzie. W upalne dni zaoferowali nową markę wody „Demokracja”, która powstała przed 25.10.2015!

Pomimo, że wydawać by się mogło, na początku, że to głupi żart to jednak wszystko wskazuje na to, iż jest to prawda.

Czytaj także: Mordują tysiące staruszków przy pomocy „eutanazji”. Dzieci też giną. Sprawdź gdzie

Zakupy „Demokracji” możemy dokonać poprzez stronę demokracjasos.pl, ale sklep oferuje nie tylko wodę. W magazynach znajdują się bowiem jeszcze energy drinki oraz napoje izotoniczne, wszystko to, oczywiście spod znaku „Demokracja”.

Sprzedawca dodatkowo zapewnia, że 10% środków zebranych ze sprzedaży produktów w sklepie zostanie przekazanych na Fundusz Obrony Demokracji działający przy Instytucie Lecha Wałęsy.

Jak przeczytać można na stronie internetowej sklepu, firmą odpowiedzialną za sprzedaż produktu jest BFF CENTER SPÓŁKA Z O.O. z siedzibą w Tarnowskich Górach. Prezesem jest Marzena Łukowska-Chmiel, która do tej pory zajmowała się mobilną księgowością.

9 KOMENTARZE

  1. dlaczego ta krytyka? pomysł dobry, sami zapomnieliście o energetykach od Korwina? czy ktoś te teksty analizuje, sprawdza przed publikacją?

    • Otóż to. To chyba pierwszy dobry pomysł KOD-owców. Warto by ich było zachęcić do kolejnych takich, a nie tylko krytykować (na zasadzie, że skoro nie nasi, to wszystko co robią, jest głupie).

      • ▌▌DOKŁADNIE!

        Naczytali się wPolityce i małpują: najpierw sprawdzić czy to nasi, czy nie nasi, po czym zacząć od maksymalnej oceny: „Kuriozum!”, „Żenujące!”, „Żałosne!” itd. żeby publika mogła nakręcać swoją nienawiść wg podanego klucza.

        Czy my wyglądamy na elektorat PiS?

        .

        ▌▌Biznes jest biznes i gdybym akurat miał browar, to już kilka lat temu wypuściłbym pół-luksusową wódkę 500+ (np. gramatura 555 g).

        • Chujnia Europejska nie przewiduje takiej objętości. Może być 0.1 litra, 0,2 litra, 0,5 litra, 0,7 litra, albo 1 litr.
          Może by jakaś kontrola, panie, państwowa sprawdziła, czy ta woda rzeczywiście powstała przed wzmiankowanom datom.

          • ▌▌I jak tu nie kochać Unii Europejskiej?

  2. To ja polecę książkę na temat zbutwiałej idiokracji

    „Demokracja. Bóg, który zawiódł” Hans Hermann Hoppe

    Ekonomista szkoły austriackiej, profesor Uniwersytetu Nevada w Las Vegas, Hans Hermann Hoppe jest anarchokapitalistą. I właśnie jego książka Demokracja – bóg, który zawiódł przedstawia alternatywne społeczeństwo pozbawione władzy państwowej, w którym wszystkie sprawy są regulowane wyłącznie poprzez, nieskrępowany żadnymi regulacjami wolny rynek.

    W tej książce pro­fe­sor Hoppe udo­wad­nia, że pań­stwo, w szcze­gól­no­ści roz­bu­do­wane pań­stwo opie­kuń­cze, jest prze­żyt­kiem i życie w spo­łe­czeń­stwie anar­cho­ka­pi­ta­li­stycz­nym byłoby o wiele prost­sze, a ludzie znacz­nie bogatsi. Jedną z waż­niej­szych spraw poru­sza­nych w tej książce jest odpo­wiedź na pyta­nie, co jest naj­więk­szą wadą demo­kra­cji. Autor wyja­śnia to w nastę­pu­jący spo­sób. Mia­no­wi­cie w demo­kra­cji wła­dza jest wybie­rana na okre­śloną ilość lat – 4 (par­la­menty więk­szo­ści kra­jów), 3 (par­la­ment w Nowej Zelan­dii, Sejm Łotwy czy Izba Repre­zen­tan­tów w Austra­lii), 5 (fran­cu­skie Zgro­ma­dze­nie Naro­dowe, Izba Ludowa Indii, pre­zy­dent w Pol­sce czy w Niem­czech), 6 (Senat w Austra­lii), czy 7 (pre­zy­dent we Fran­cji). Przez ten krótki czas poli­tycy myślą o tym, aby się wzbo­ga­cić. I jest to myśle­nie krót­ko­okre­sowe. Nie zasta­na­wiają się, co sta­nie się z pań­stwem, gdy pałeczkę przej­mie nowa wła­dza. W związku z tym pod­czas swo­jej kaden­cji poli­tycy sta­rają się mak­sy­mal­nie wyeks­plo­ato­wać spo­łe­czeń­stwo i wycią­gnąć z niego jak naj­wię­cej dla sie­bie. Z tego wła­śnie wynika nakła­da­nie wyso­kich podat­ków w demo­kra­cji, czy wszel­kie regu­la­cje przy­no­szące poli­ty­kom korzy­ści w postaci łapó­wek. Po okre­sie kaden­cji wszystko może już się zawa­lić! Demo­kra­tycz­nie wybra­nej wła­dzy to nie obcho­dzi, bo już i tak nic z tego nie będzie miała. Jak pro­blem ten wygląda w monar­chii, w szcze­gól­no­ści dzie­dzicz­nej?
    Fragment recenzji Tomasza Cukiernika.

    • ▌▌Nie. Czy się to komuś podoba, czy nie — czysto ideowe modele jednak nie działają w skomplikowanej ludzkiej rzeczywistości.

      Nawet gdyby idealnie obcych i całkowicie zatomizowanych ludzi wywieźć na jakąś zupełnie nową ziemię, to ów postulowany anarchokapitalizm byłby jedynie krótkotrwałym stanem przejściowym — zapewne do zamordystycznej dyktatury (rządów najsilniejszej i najszybciej zorganizowanej mafii, która sama mogłaby się nawet nazwać monarchią — w końcu takie są początki europejskich królestw), która — po kilku pokoleniach, być może zdziadziałaby i — dla złagodzenia reżimu — wprowadziła zasady demokracji, a może nawet konstytucję. Która jednak dalej by gniła i proces nie miałby końca, tak jak znana nam historia.

      To jak zarastanie stawu albo wkraczanie lasu na pogorzelisko — następuje zaprogramowana sukcesja, a nie że można sobie zatrzymać proces na jednym, ulubionym etapie, np. ładna łąka.

      .

      ▌▌Trudno dziś przekonywać parareligijnych wielbicieli monarchii. Warto jednak pamiętać, że:
      ● Nierzadko władcy cieszyli się powszechną nienawiścią i w efekcie nieustanna obawa o własne życie oraz interesy rodziny na dalszy plan spychała interesy danego kraju.
      ● Jakimś dziwnym trafem, gdy tylko społeczeństwa wybiły się na niepodległość względem swojej monarchicznej grupy przestępczej — dalej proces poszedł jak lawina: w stosunkowo krótkim czasie władza arystokracji wszędzie (w dominującej nad światem Europie) została obalona, a pozostający jeszcze przy starym porządku zostali outsiderami świata.

      To powinno dawać do myślenia — jak wielką moc mają „społeczne drożdże wolności” — miliardy swobodnych interakcji i maksimum (dopuszczalnej w danej sytuacji) wolności, a nie wola jednego człowieka i spełnianie jego rozkazów.

      Autorytaryzm tak się ma do Demokracji, jak Gospodarka Wojenna do Wolnego Rynku.

  3. można mieć i piwo marki: Łamacz Konstytucji (śmieszce koszty przy współpracy z małą browarnią)

    napisać książkę ; w twardej obwolucie wydać 100 egzemplarzy by brylować w TV – 1000 pln

    strona www + instagram + facebook – 0pln
    setki tysięcy followersów – kilkaset pln (z indii) / kilka tysięcy pln (europa/polska)
    itp itd a później
    autorka książki, znana blogerka, influencerka, właścicielka marki piwa…. blala blaa blaa..

    podsumowując – woda KODu nie rozpala mojego umysłu…nic a nic..

Comments are closed.