Nagły wzrost napięcia pomiędzy Irakiem a Iranem

Premier Iraku Hajdar al-Abadi. Foto: twitter
Premier Iraku Hajdar al-Abadi. Foto: twitter

Wiceprezydent Iranu Masumeh Ebtekar zapowiedziała w piątek, że Teheran będzie dochodził od Iraku reparacji wojennych. To odpowiedź na deklarację premiera Iraku Hajdara Dżawada al-Abadiego, że kraj ten zastosuje się do amerykańskich sankcji nałożonych na Iran.

Ebtekar nie podała wysokości irańskiego roszczenia wobec Iraku, ale w czwartek reformatorski deputowany irański Mahmud Sadeghi wycenił je na 1,1 biliona dolarów. Sadeghi powołał się na art. 6 rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Iraku i Iranu z 1987 roku.

W artykule tym brak jest jakichkolwiek wzmianek o reparacjach, a jedynie mowa jest o trybie ustalenia odpowiedzialności za rozpoczęcie wojny iracko-irańskiej, która trwała w latach 1980-1988 i pochłonęła kilkaset tysięcy ofiar.

Sadeghi przypomniał, że w 1991 roku ówczesny sekretarz generalny ONZ Javier Perez de Cuellar stwierdził, że iracki atak na Iran we wrześniu 1980 roku był niezgodny z prawem międzynarodowym. Według irańskiego deputowanego stanowi to podstawę do wysunięcia roszczeń przeciwko Irakowi.

Sadeghi podkreślił, że Iran dotychczas wstrzymywał się z takim działaniem ze względu na „tragiczną sytuację, w której znajdują się Irakijczycy”. Dodał jednak, że obecnie sytuacja uległa zmianie, gdyż iracki premier „zamiast dokonać rekompensaty, akceptuje tyrańskie sankcje nałożone na ludność Iranu”.

Sadeghi nawiązał w ten sposób do oświadczenia złożonego we wtorek przez irackiego premiera. Al-Abadi stwierdził, że choć Irak nie zgadza się z sankcjami nałożonymi na Iran przez USA, to dostosuje się do nich „by chronić interes Irakijczyków”.

Roczna wymiana handlowa między obydwoma państwami to około 10 mld dolarów. Import z Iraku do Iranu stanowi jednak znikomą część tej wartości. Dla Iranu zamknięcie granicy irackiej dla jego towarów oznacza zatem utratę ogromnego rynku zbytu.

Irak może jednak również dużo stracić ze względu na ograniczenie turystyki religijnej z Iranu. Jest to główne źródło dochodu irackich prowincji Nadżaf i Karbala, gdzie znajdują się mauzolea najważniejszych postaci islamu szyickiego.

Obawy te potwierdził w piątek doradca ekonomiczny irackiego premiera Mohammad Saleh, który przypomniał, że rocznie do Iraku przybywa 2-3 mln Irańczyków i tylko za wizę każdy z nich płaci 40 dolarów.

Iran jest również obok USA głównym partnerem politycznym Iraku i ma wpływ na część szyickich milicji, które walczyły z Państwem Islamskim (IS) jako Oddziały Powszechnej Mobilizacji (PMU). W środę proirańska milicja Asaib Ahl al-Hak (AAH), której przywódca Kais al-Chazali jest również jednym z liderów bloku al-Fatah, potępiła deklarację premiera Abadiego o przestrzeganiu amerykańskich sankcji. Blok al-Fatah zajął drugie miejsce w ostatnich wyborach parlamentarnych w Iraku.

AAH podkreśliło, że decyzja Abadiego jest sprzeczna z deklarowaną przez niego od dawna neutralnością wobec sporu amerykańsko-irańskiego. Inna milicja Kataib Sajed al-Szuhada zagroziła, że będzie za wszelką cenę łamać blokadę wymiany handlowej z Iranem.

Deklarację Abadiego skrytykował również we wtorek iracki prezydent Fuad Masum, będący członkiem Patriotycznej Unii Kurdystanu (PUK).

Reakcja Iranu na deklarację premiera Abadiego może jednak również wzmocnić antyirańskie nastroje w Iraku. W czasie trwających od kilku tygodni protestów w Bagdadzie i miastach szyickiego południa Iraku regularnie wznoszone są antyirańskie hasła. Mieszkańcy południa Iraku oskarżają Iran o kradzież wody poprzez ograniczanie jej spływu w rzece Mały Zab, a także o powodowanie wzrostu zasolenia rzeki Szatt al-Arab. Ponadto Iran wstrzymał na początku lipca dostawy energii elektrycznej do Iraku, co przyczyniło się do wybuchu protestów.

Natomiast w piątek poseł do irackiego parlamentu Faik al-Szejk Ali oskarżył Iran o zabicie miliona Irakijczyków. Jego zdaniem to bowiem Iran odpowiada za pojawienie się al-Kaidy w Iraku po 2003 roku.

W czwartek do napięć iracko-irańskich nawiązał Izzat ad-Duri, były wiceprezydent Iraku w czasach Saddama Husajna i lider nielegalnego Zakonu Nakszabandi, zrzeszającego funkcjonariuszy i zwolenników dawnego reżimu irackiej partii Baas. W oświadczeniu wydanym z okazji 30. rocznicy zakończenia wojny iracko-irańskiej poparł on trwające od kilku tygodni protesty i stwierdził że „stwarzają one szansę na pozbycie się z kraju szyickich mułłów”. (PAP)

4 KOMENTARZE

  1. Tylko ostatni głupek w typie ali wilk może nie zauważyć typowego dla spółki Mossad&CIA podjudzania do wojny.Ale raczej jeden argument jest widoczny nawet z kosmosu.Mośki prawie zawsze „walczą” cudzymi rencamy.Icek,a ile można na tym stracić?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here