
Sierpień sprzyja obserwowaniu rozgwieżdżonego nieba. 12. dnia tego miesiąca przypada coroczna noc spadających gwiazd. Wtedy to zobaczymy na niebie jeden z najbardziej regularnych rojów meteorów – Perseidy.
Na niebie w ciągu godziny może pojawić się nawet 70 „spadających gwiazd”. Bedą to meteoryty związane z kometą Swift-Tuttlea. Od tysięcy lat krąży ona wokół Słońca.
Doniesienia o pierwszej obserwacji komety mają około 2000 lat. Za każdym razem, kiedy kometa zbliży się ona do naszej gwiazdy, jej lodowe jądro paruje, uwalniając cząstki i grudki pyłu, które tworzą potem długi warkocz w przestrzeni kosmicznej.
Ziemia w swej okołosłonecznej wędrówce co roku wpada na ten rój meteoroidów. Małe drobiny, które wchodzą w jego skład rozpędzone do 59 km/s dostają się do atmosfery i spalają się, tworząc zjawisko „spadających gwiazd” nazwanych Perseidami.
Do ich obserwowania nie potrzeba żadnych przyrządów optycznych. W tym roku okoliczności do podziwiania ich są wyjątkowo korzystne, bo Księżyc będzie znajdował się w nowiu, więc niebo będzie ciemne.
Sama kometa Swift-Tuttlea ma promień 26 kilometrów. Gdyby uderzyła w Ziemię, życie na niej mogłoby całkowicie zniknąć. Na szczęście prawdopodobieństwo, że do tego dojdzie wynosi jak 1 do miliona, a i to dopiero w 4479 roku.