Tak wygląda sprawiedliwość w POLSKICH sądach. Polak skazany za antybanderowskie wlepki, a Ukrainiec grożący powtórką z Wołynia niewinny

Wizerunek Stepana Bandery na tle flagi UPA, fot. il. Foto: All-Ukrainian Union «Freedom», CC BY 3.0, Wikimedia Commons
Wizerunek Stepana Bandery na tle flagi UPA, fot. il. Foto: All-Ukrainian Union «Freedom», CC BY 3.0, Wikimedia Commons

Sąd w Olsztynie po rozpatrzeniu apelacji uznał Roberta D. winnym znieważenia na tle narodowościowym ukraińskiego małżeństwa z powodu antybanderowskich wlepek. Z kolei w kwietniu Sąd Okręgowy w Lublinie warunkowo umorzył postępowanie wobec Nazariego K., który wyzywał obsługę jednego z klubów od „polskich kurew” i groził, że „skończą jak na Wołyniu”. Taka sprawiedliwośc panuje w POLSKICH sądach.

Sąd Rejonowy w Olsztynie uznał, że Robert D. znieważył ukraińskie małżeństwo poprzez naklejanie antybanderowskich wlepek. Ich treść rzekomo „nawoływała do nienawiści” wobec obywateli Ukrainy. Robert D. został skazany na pół roku prac społecznych.

Na legalnie zakupionych przez pana Roberta wlepkach na jednej widniała przekreślona podobizna ukraińskiego nazisty i lidera OUN, Stepana Bandery, druga zaś ukazywała grafikę z płonącymi zabudowaniami wiejskimi z napisem „UPA. Ukraińscy mordercy”. Wlepki te zostały naklejone m.in. na samochodzie ukraińskiego małżeństwa.

Po rozpatrzeniu apelacji, zmieniono wyrok pierwszej instancji. Robert D. został uznany winnym publicznego znieważenia ukraińskiej pary z powodu ich przynależności narodowej. Sąd nie dopatrzył się jednak czynu zabronionego w fakcie posiadania antybanderowskich wlepek. Warto wspomnieć, że pierwotnie śledczy bez żadnej ekspertyzy ocenili wlepki jako „antyukraińskie”.

Zmieniono też wyrok z sześciu do czterech miesięcy ograniczenia wolności oraz obowiązku wykonywania nieodpłatnej, kontrolowanej pracy społecznej w wymiarze 24 godzin w miesiącu.

Dla porównania warto przypomnieć inny wyrok z tego roku. W kwietniu lubelski sąd uniewinnił Nazariego K., Ukraińca, który wyzywał Polaków. Zaczepiał bawiące się w jednym z klubów przy ul. Jasnej kobiety. Te poprosiły ochronę o interwencję, która zakończyła się wyprowadzeniem 30-letniego Ukraińca z klubu.

Świadkowie relacjonowali, że Nazari awanturował się, wywrócił stojący obok grill i wytrącał ludziom jedzenie z rąk. Oprócz tego groził, że pozabija ochroniarzy i chciał się bić. Obsługę lokalu wyzywał od „polskich kurew” oraz krzyczał, że „skończą jak na Wołyniu”. – Zajebię was, jebane Polaki – odgrażał się i twierdził, że jest „żołnierzem i banderowcem”.

W sądzie nie był już taki pewny siebie. – Wiem, że banderowcy to byli ukraińscy nacjonaliści, ale nie do końca wiem, co się działo na wojnie – mówił podczas rozprawy Nazari K. Nie przyznał się do winy i tłumaczył swoje agresywne zachowanie prowokacją. W chwili aresztowania miał półtora promila alkoholu w organizmie.

Sąd Okręgowy w Lublinie warunkowo umorzył postępowanie wyznaczając dwuletni okres próbny.

Taka sprawiedliwość panuje w polskich sądach. Za przypominanie ludobójstwa na Polakach dostaje się przymusowe prace społeczne, zaś za odgrażanie się powtórzeniem tych zbrodni i obrażania Polaków za to, że są Polakami, pozostaje się na wolności.

Źródła: kresy.pl/dziennikwschodni.pl