Źródło: Red Ice
Źródło: Red Ice
REKLAMA

O stanie debaty w Unii Europejskiej, kryzysie w jakim jest pogrążona i standardach polityki najlepiej świadczą obelgi jakimi obrzucają się nawzajem europejscy politycy. Ostatni przykład to wypowiedź prezydenta Macrona, który publicznie nazwał Brexitowców kłamcami.

Unia pogrąża się w kryzysie i chaosie, a politykom coraz częściej zaczynają puszczać nerwy. Publicznie obrzucają się wyzwiskami i obelgami. Na zakończonym całkowitym fiaskiem pod każdym względem szczycie unijnym w Salzburgu prezydent Francji Emanuel Macron nazwał Brexitowców kłamcami. W swoim wystąpieniu stwierdził, że szanuje suwerenność Brytyjczyków, ale trzeba sobie zdać sprawę, że do podjęcia decyzji o Brexicie nakłonili ich ci, którzy uważają, że życie poza Europa będzie łatwe, a to są kłamcy.

REKLAMA

Sugestia Macrona, iż Brytyjczycy są „głupi” i dali się oszukać kłamcom wzbudziły wściekłość nie tylko wśród Brexitowców, ale też zwolenników pozostania w Unii. Była kolejnym dowodem na arogancję europejskich liderów.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Brytyjskie media i to niezależnie od tego, po której stronie sporu stoją, uznały że premier May została w Salzburgu upokorzona, bo całkowicie odrzucono jej propozycje umów Wielkiej Brytanii z Unią, po tym jak ostatecznie dojdzie do Brexitu. May ryzykowała wiele, bo jej  propozycje wywołały wielki kryzys w gabinecie i zakończyły się dymisjami ministrów. Tymczasem eurokraci wyrzucili je do kosza.

Przed konferencją partii UKIP w Wielkiej Brytanii wypuszcono do sprzedazy sereie prezerwatyw z portretem Nigele Faragea byłego przywódcy partii i głównego architekta Brexitu. Kondomy zachwalaja politycy będący zwolennikami pozostania w Unii.

Ledwie kilka dni upłynęło od starcia w Wiedniu wicepremiera Włoch Salviniego z luksemburskim ministrem spraw zagranicznych Jeanem Asselbornem. Ten ostatni bezustannie przerywał wystąpienie włoskiego polityka, aż w końcu rzucił pod jego dresem „gó.no”.

Włosi są jednym z ulubionych celów ataków eurokratów. Komisarz UE ds. gospodarczych i finansowych Pierre Moscovici stwierdził, że tym krajem rządzą „mali Mussolini”.

Postawa niektórych europejskich komisarzy jest niedopuszczalna, naprawdę nie do zniesienia. Z wyżyn swej Komisji Europejskiej pozwalają sobie mówić, że we Włoszech jest wielu małych Mussolinich, niech sobie na to nie pozwalają” – oświadczył polityczny lider antysystemowego Ruchu Pięciu Gwiazd, wicepremier Luigi Di Maio.

14 września do dyplomatycznej wymiany ciosów doszło pomiędzy Finlandią, a Szwecją. Kai Mykkänen minister spraw zagranicznych Finlandii, powiedział, iż jego kraj musi się ustrzec błędów jakie popełnili zachodni sąsiedzi. Oskarżył, Szwedów, że imigranckie gangi, które działają na przedmieściach ich miast zaczynają wkraczać do Finlandii. Szwedzi w ostrych słowach odrzucili zarzuty.

W Parlamencie Europejskim premier Orban nazywany był Goebbelsem. Irlandzki poseł Luke Ming Flanagan określił go mianem śmiecia.

To przykłady z zaledwie kilku dni, ale dobrze ilustrujące to w jakim kryzysie i wzajemnych pretensjach i animozjach poszczególnych krajów pogrążona jest Unia. Nie ma mowy o eleganckiej dyplomacji, szacunku dla odmiennych poglądów, ścieraniu się racji. Są insynuacje, obelgi, oszczerstwa. Europejskim politykom puszczają nerwy.

REKLAMA