Macron ze swymi ukochanymi „dziećmi Republiki”. Przytulał się z półnagimi zmiennopłciowcami, a teraz z gangsterami [FOTO]

Emmanuel Macron na Saint-Martin EPA/ELIOT BLONDET / POOL Dostawca: PAP/EPA.
Emmanuel Macron na Saint-Martin EPA/ELIOT BLONDET / POOL Dostawca: PAP/EPA.

Jeszcze nie wygasł skandal z wiązany ze zdjęciami Emmanuela Macrona z półnagimi mężczyznami wykonującymi obelżywe gesty, a już szykuje się następny. Jeden z pieszczoszków Macrona okazał się przestępcą związanym z szefem gangu kontrolującego handel narkotykami w Gujanie.

Wizyta Emmanuela Macrona na Małych Antylach wywołała we Francji prawdziwy skandal zwany „aferą środkowego palca”. Jednym z powodów było wykonanie sobie przez prezydenta Francji „słit foci” z półnagimi czarnoskórymi młodzieńcami z wyspy Saint Martin.

Pozując do zdjęcia wykonali oni obraźliwe gesty. To wywołało wielkie oburzenie we Francji, a zdjęcia z „przytulanek” zalały media. Prezydent Francji pozujący w objęciach jakichś podejrzanych typów wykonujących gesty rodem z gangsterskich gett. Macron bronił się wtedy mówiąc, że „kocha wszystkie dzieci Republiki”. (Francuzi rzeczywiście nabierają przekonania, że Macron kocha dzieci.)

Intuicja Francuzów nie zawiodła ich. Jeden z podejrzanych typów ze zdjęcia z Macronem okazał się gangsterem. Przytulany młodzieniec miał się przyznać prezydentowi, że miał kłopoty z prawem, ale ten jako ojciec Republiki pocieszył go i poradził, by „pozostawił swa przyszłość za sobą”.

Francuscy dziennikarze sprawdzili jednak przeszłość „dzieci Republiki” i znaleźli bardzo bulwersujące informacje. Jednym z młodzieńców na zdjęciu jest Reaulf Flemming związany z liderem gangu kontrolującego handel narkotykami w pobliskiej Gujanie. W 2015 roku skazano go na pięć lat więzienia za napad, ale wkrótce go z niego wypuszczono.

Drugim młodzieńcem jest jego kuzyn. Obaj uroczy chłopcy wyjaśniali, że ich obraźliwie gesty to tylko tak „na pokaz, taki luźny styl życia”.

Tymczasem dla Francuzów sprawa jest znacznie poważniejsza. Uważają, że prezydent niszczy wizerunek Republiki. To kolejna wpadka po tym jak zaprosił do pałacu Elizejskiego homoseksualistów, transwestytów, zmiennopłciowych i pozował z nimi i paradował w umizgach. Teraz jeszcze okazuje się, że służby prezydenta kompletnie nie panują nad jego otoczeniem. Dostęp do niego może mieć zwykły bandzior.

Skłonności Macrona do robienia sobie zdjęć z półnagimi chłopcami podsycają oczywiście plotki co do seksualnych pasji prezydenta Francji. Coraz częściej mówi się, iż jego zachowanie i chucie pozbawiają go autorytetu na czym cierpi francuska polityka.

Poprzednik Macrona – Holland wyszydzany był gdy okazało się, że nocami wymyka się z Pałacu Elizejskiego i na motorynce jeździ do swojej kochanki. Macron zaś ma być bardziej praktyczny. Zaprasza do siebie kogo popadnie. Nigdzie nie musi jeździć. No chyba że do „dzieci” na gorące wyspy.

Francja_zmiennopłciowi_macron_transseksualiści

źródło: Twitter