Tak kłamią w sprawie szczepionek. Ruchy antyszczepionkowe czy zwolennicy przymusu – kto ma rację?

Szczepienie małego dziecka/fot. ilustracyjne/fot. PAP/Grzegorz Michałowski
Szczepienie małego dziecka/fot. ilustracyjne/fot. PAP/Grzegorz Michałowski

Po raz kolejny już mamy do czynienia w przestrzeni publicznej z przedstawieniem zastępczym, które oczywiście żadnych zmian nie przyniesie, ale na jakiś czas odwróci uwagę od spraw istotniejszych. Mowa oczywiście o złożonym w Sejmie projekcie zmiany ustawy o przymusie szczepień. Warto na wstępie zauważyć podobieństwo tej sytuacji do klangoru, jaki podniósł się po proponowanych przez p. Kaję Godek i jej stowarzyszenie zmianach w prawie dotyczącym aborcji. Chodzi oczywiście o pojawienie się w mediach głównego ścieku całej masy nieprawdziwych informacji na ten temat.

Kiedy na tapecie był temat liberalizacji prawa aborcyjnego, czyli wprowadzenia takich przepisów, które w większym stopniu chroniłyby życie dzieci nienarodzonych, w mediach głównego ścieku informowano o niestworzonych rzeczach, jakie miałaby p. Godek chcieć wprowadzić. Dokładnie taki sam los dotyka obecnie „obywatelski projekt ustawy o dobrowolności szczepień”, zaproponowany przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP.

Tym razem głównymi hasłami napędowymi zwolenników zachowania przymusu szczepień są jakże inteligentne i błyskotliwe: „to cofanie Polski do średniowiecza”, „teraz to w szkołach będą uczyć o płaskiej ziemi”; trzeba przyznać, że ich pomysłodawcami musiały być wyjątkowe orły. Nawet sam pan minister zdrowia Konrad Szumowski stwierdził, że jak tylko wyszczepialność w społeczeństwie spadnie to „nasze rodziny, nasze dzieci będą umierały”. Pan minister mówił prawdopodobnie o tych samych osobach, które umierałyby pod płotem bez państwowej służby zdrowia, a teraz cieszą się „zdrowiem i pomyślnością”.

Tymczasem Polska jest jednym z liderów, jeżeli chodzi o obowiązkowe szczepienia dla dzieci, ich liczba w naszym kraju wynosi 39! Pierwsze z przymusowych szczepień podawane są tuż po urodzeniu, a ostatnie w wieku 14 lat. Jak to wygląda w innych państwach, które to za wzór we wszelkich rzeczach brać powinniśmy? U naszych zachodnich sąsiadów – Niemców – liczba rekomendowanych szczepień jest nawet większa, ale ani jedno z nich nie jest obowiązkowe. Francja, po wprowadzeniu dodatkowych obowiązków szczepiennych od stycznia tego roku, zmusza obywateli do podawania swoim dzieciom 31 szczepionek.

W Wielkiej Brytanii nie ma ani jednego obowiązkowego szczepienia, nie ma go też w lewackiej Szwecji, nie znajdziemy go również w Holandii. Obok Francji jednym z państw, które ma wysoką liczbę obowiązkowych szczepień są Włochy – tam trzeba podać ich aż 34. Analizując europejską mapę szczepień można stwierdzić, że istnieje na tym polu zróżnicowanie na dwie kategorie. Dominują państwa, które nie mają żadnych przymusowych szczepień, lub jak Belgia mają jedynie dwa, a w drugiej nieco mniej licznej grupie znajdują się kraje, które zobowiązują do podania dzieciom kilkudziesięciu szczepionek.

Widać więc wyraźnie, że wbrew temu, co podają media, obywatelski projekt proponujący wprowadzenie dobrowolności szczepień nie jest żadnym ewenementem na skalę starego kontynentu.

Na ten fakt zwracają też uwagę obywatele w uzasadnieniu swojego projektu: obowiązek szczepień został zniesiony w takich państwach jak: Austria, Cypr, Dania, Estonia, Finlandia, Hiszpania, Holandia, Islandia, Irlandia, Litwa, Liechtenstein, Luksemburg Malta, Niemcy, Norwegia, Portugalia, Rumunia, Szwecja, czy Wielka Brytania oraz Rosja. Obowiązek szczepień w podobnym zakresie co w Polsce, występuje w większości w byłych krajach socjalistycznych takich jak Słowenia, Słowacja, Czechy, Łotwa, Węgry czy Bułgaria.

„Jest ryzyko, musi być wybór” – tak brzmi jedno z głównych haseł ruchów będących przeciwko przymusowi szczepień, często zrzeszających rodziców, których dzieci ucierpiały w wyniku szczepień. I to ryzyko jest – mówią o nim nawet służby rządowe, nie są to więc żadne wymysły „speców od teorii spiskowych”, jak starają się to przedstawiać media. Zarówno dane z amerykańskiej agencji CDC, jak i starsze informacje z Wielkiej Brytanii jasno wskazują, że znacznie zwiększają ryzyko wystąpienia niektórych chorób. Faktem jest też, że odnotowano przypadki śmierci po szczepionkach, choć oczywiście nie jest to zjawisko masowe.

Ważniejszą kwestią, która przemawia za brakiem przymusu szczepień jest jednak coś znacznie innego – po pierwsze na rynku szczepionek nie ma niezbędnej konkurencji, są one zamawiane przez rząd i jedynie te dopuszczone przez urzędników (a wiadomo jakimi kryteriami się oni kierują) są podawane dzieciom. Po drugie szczepienie na masową skalę to eksperyment przeprowadzany na żywym organizmie, który został zapoczątkowany w XX wieku, i im bardziej jest przymusowy, tym ciężej określić jego skutki. Po trzecie przymus szczepień nie gwarantuje wysokiej wyszczepialności, wiele ww. państw z dobrowolnym systemem ma wyższy wskaźnik wyszczepialności niż np. Serbia, w której kilkanaście szczepionek jest obowiązkowych.

Widać wyraźnie, że osoby które najwyraźniej mają w tym jakiś interes, starają się ośmieszyć zwolenników dobrowolności szczepień, a sam fakt skuteczności szczepionek i ich niezawodności urasta do rangi obiektywnego faktu, którego pod żadnym pozorem nie wolno podważać. Takie ideologiczne optowanie za przymusem szczepień bez względu na badania naukowe może doprowadzić do katastrofalnych skutków, co bowiem gdyby okazało się, że szczepionki nie są tak skuteczne i bezpieczne jak nam się to przedstawia?