Michalkiewicz: No i doczekaliśmy się! Rewolucja komunistyczna w Europie weszła w nowy, złowróżbny etap

Stanisław Michalkiewicz. / foto: PAP/Paweł Supernak
Stanisław Michalkiewicz. / foto: PAP/Paweł Supernak

No i doczekaliśmy się! Rewolucja komunistyczna, która przewala się przez Europę Zachodnią na podobieństwo tornada, weszła w nowy, złowróżbny etap. Okazuje się, że totalniacy – wszystko jedno, czy według obrządku bolszewickiego, czy politycznie poprawnego – bez terroru długo wytrzymać nie mogą.

Historia oczywiście nie powtarza się dosłownie, toteż i postacie terroru się zmieniają w zależności od mądrości etapu. Bolszewicy na przykład na początku mordowali wszystkich, jak leci (priszoł prikaz iz rajkoma: rasstrielat’ wsiech pa domach…”) i dopiero potem klasyk demokracji („nigdy i nigdzie nie było takiej demokracji jak nasza” – powiedział w przemówieniu przedwyborczym w Pierwszym Stalinowskim Okręgu Wyborczym miasta Moskwy Józef Stalin), Ojciec Narodów, Chorąży Pokoju skapował, że z żywego niewolnika jest więcej pożytku niż z martwego.

Chociaż też niezbyt dużo, jeśli eksploatować go nieumiejętnie – żona Księcia-Małżonka Anna Applebaum w książce „GUŁAG” dowodzi, że gułagowe przedsiębiorstwa, chociaż oparte na pracy niewolniczej, były deficytowe. Potwierdzają tę ocenę wyliczenia w książce „Historia medycyny SS”, gdzie możemy przeczytać, że dochód III Rzeszy z jednego więźnia koncentraka nie przekraczał kilku marek, a i to przy uwzględnieniu takich pozycji jak „dochód z utylizacji zwłok”. Zawsze tak podejrzewałem, więc już choćby na tej podstawie widać, że dokonywane przez Światową Organizację Restytucji Mienia Żydowskiego w Nowym Jorku szacunki tak zwanych roszczeń są grubo przesadzone.

Toteż żydowscy finansiści eksploatują niewolników już po nowemu. Produkują fiducjarny pieniądz, który potem wtryniają głupim gojom w charakterze pożyczek i jak tylko któryś da się na to nabrać, to już go mają. Mogą eksploatować go aż do śmierci, a często nawet dłużej, jeśli spadkobiercy nie przyjmą spadku z dobrodziejstwem inwentarza. Jestem pewien, że uważnie przestudiowali książkę Anny Applebaum, skoro wyciągnęli takie wnioski.

Zresztą nawet gdyby jej nie przestudiowali, to też mogliby wpaść na takie rozwiązanie, skoro jeszcze w głębokiej starożytności wskazał je im sam Stwórca Wszechświata: „Będziesz pożyczał innym narodom, a sam od nikogo nie będziesz pożyczał.

Będziesz panował nad innymi narodami, a one nad tobą nie zapanują”. Toteż Izrael, który za darmo otrzymuje od rządu USA finansową kroplówkę w wysokości co najmniej 4 miliardów dolarów rocznie, natychmiast pożycza te pieniądze amerykańskiemu rządowi na wysoki procent, a tamtejsi twardziele, z krzykliwym prezydentem Donaldem Trumpem na czele, mogą im najwyżej „skoczyć” – więc nie tylko potulnie płacą, ale w dodatku robią wszystko, czego tamci zażądają.

Więc może premier Morawiecki postępuje rozsądniej niż pan prezydent Duda, uzgadniając rozmaite sprawy bezpośrednio z panem Danielsem podczas szabasowych kolacji, a nie z jakimiś amerykańskimi prezydentami, co to nie zawsze wiedzą, co myślą? Jak Polska na tym wyjdzie, to całkiem inna sprawa, ale z punktu widzenia osobistych interesów pana premiera ta metoda wydaje się lepsza i skuteczniejsza. Czyż nie dzięki temu został premierem?

Nawiasem mówiąc, ten cały pan prezydent Duda musi być bardzo nieśmiały. Podczas przyjęcia w polskiej ambasadzie w Waszyngtonie, już po słynnych „rozmowach w cztery oczy” z prezydentem Trumpem, został zapytany, czy sprawa ustawy nr 447 była w tej rozmowie poruszana. Pan prezydent Duda powiedział, że nie – a na pytanie, dlaczego nie, wyjaśnił, że dlatego, iż strona amerykańska tego nie zaproponowała. Taką wiadomość przekazał mi mój Honorable Correspondant z Waszyngtonu.

Czytaj dalej ->

Comments are closed.