
Świat jest pełen osób, którym wydaje się, żeby były przyszłości, ale przypadek Brytyjczyka Williama Taylora różni się od innych.
Twierdzi, że był w roku 8973, a wykrywacz kłamstw potwierdza, że mówi prawdę. Oczywiście wariograf można oszukać. Niektórym „specjalistom” nie drgnie nic podczas sprawdzianu.
Taylor mówi, że podróże w czasie są możliwe od 30 lat, ale najważniejsze mocarstwa, które potrafią wysyłać ludzi w czasoprzestrzeń, chronią i ukrywają tę tajemnicę. Taylor twierdzi, że za 10 lat podróże w czasie będą powszechnie dostępne.
Taylor twierdzi, że w ramach misji zwiadowczej został wysłany w bardzo odległą przyszłość, w rok 8973. „Na Ziemi będą istoty z dużymi głowami, oczami, ale z bardzo małymi ustami. To następcy tego gatunku ludzkiego, który znamy. Będą mogli porozumiewać się telepatycznie, ale także w sposób tradycyjny tak jak my” – mówi Brytyjczyk i dodaje, że „ świat był bezpieczny, bez konfliktów, przestępczości i wojen”.
Dodał, że był także w 3000 roku. Wtedy świat był pogrążony w klęsce i apokalipsie. Oprócz zniszczeń i czerwonego nieba podróżnik nie zastał żywej duszy”.
Podczas tego wywiadu Taylor został podłączony do wariografu, którego wykres podczas kłamstw szaleje. Ten jednak ani drgnął … czyli mówił prawdę.
Źródło: Super Express