
Grupa brytyjskich naukowców oświadczyła, iż memy przyczyniają się do kryzysu otyłości w Wielkiej Brytanii. Swoje stanowisko argumentowali w liście adresowanym m.in. do polityków.
W liście opublikowanym przez grupę brytyjskich naukowców wysłanym do prawodawców czytamy, że memy 'sieją zgorszenie’ u dzieci, a także zachęcają je do angażowania się w zachowania autodestrukcyjne. Zdaniem 'uczonych’ poprzez zwarte w nich obraźliwe treści mogą doprowadzić do przyjmowania przez dzieci nieodpowiednich przekonań oraz postaw. Oto fragment dokumentu:
Wiele z nich zawiera niewłaściwe materiały lub ośmiesza innych ze względu na rasę, płeć, pochodzenie etniczne, seksualność, kształt ciała, religię, dietę itp. Podczas oglądania w ten sposób memy internetowe mogą normalizować niepożądane zachowania, takie jak trolling, wstyd i dręczenie, a brak emocji może świadczyć o większej apatii w odniesieniu do takiej praktyki.
Krytyce poddano również popularny na hashtag #fitnessaddict który rzekomo normalizuje niezdrowe zachowania.
To nie pierwszy raz, gdy memy znalazły się pod ostrzałem strażników poprawności politycznej. W Szwecji, grupa ustawodawców zdecydowała, że popularny mem znany jako „rozproszony chłopak” jest seksistowski, uprzedmiotawia kobiety oraz sugeruje, że mężczyźni mogą „zmieniać partnerki w ten sam sposób, w jaki zmieniają pracę”.
Memy są współczesnymi dowcipami. Trzeba być naprawdę debilem żaby zarzucać im, że coś „ośmieszają” – własnie po to są!