Orgia demokracji. Sukcesy kontrowersyjnych polityków. Polaków nie interesuje moralność kandydatów

Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska (2P) podczas wieczoru wyborczego Komitetu Wyborczego Wyborców Hanny Zdanowskiej, 21 bm. w Łodzi. Dostawca: PAP/Grzegorz Michałowski
Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska (2P) podczas wieczoru wyborczego Komitetu Wyborczego Wyborców Hanny Zdanowskiej, 21 bm. w Łodzi. Dostawca: PAP/Grzegorz Michałowski

Polaków nie interesuje moralność kandydatów. Taki wniosek można wysnuć z wczorajszych wyborów, w których sukcesy odnieśli kandydaci mający problemy z prawem lub byli potępiani za swoje zachowanie.

Według sondaży Czesław Małkowski prowadzi w prezydenckich wyborach w Olsztynie. W 2015 r. został uznany za winnego gwałtu na ciężarnej urzędniczce i skazany na 5 lat więzienia. Po odwołaniu sprawa trafiła do ponownego rozpatrzenia i trwa do tej pory. Małkowski twierdzi, że jest niewinny i ponownie ubiega się o olsztyńską prezydenturę. Według sondażowych wyników ma największe szanse na zwycięstwo w drugiej turze.

Prezydentem w Legionowie ponownie zostanie Roman Smogorzewski. Sondaż nie pozostawia wątpliwości. Smogorzewski uzyskał 63% głosów. To nokaut. Tak wysoki wynik to kompletne zaskoczenie. Tuż przed wyborami zasłynął na całą Polskę seksistowskimi wypowiedziami, po których musiał opuścić Platformę Obywatelską. Jak widać, dla wyborców nie miało to znaczenia, zwłaszcza że Smogorzewski przeprosił za swoje zachowanie.

Jeszcze inny jest przypadek Hanny Zdanowskiej. Wygrała wczorajsze wybory na prezydenta Łodzi z ogromną przewagą, uzyskując najlepszy wynik w Polsce w wielkim mieście. Zagłosowało na nią 70% wyborców. Wyborcy nie zrazili się faktem, że Zdanowska jest skazana prawomocnie za poświadczenie nieprawdy w sprawie kredytu. Mimo, że sprawa zaczęła się jeszcze zanim PiS doszedł do władzy, to wyborcy uznali, że skazanie Zdanowskiej (grzywna) jest pretekstem do utrącenia kandydatury bardzo popularnej łódzkiej polityk.

Chyba największym skandalem jest jednak przypadek wójta gminy Daszyna Zbigniewa W. Przebywa aktualnie w areszcie. Jest podejrzany o 92 przestępstwa, w tym o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Zdobył ponad 48 proc. poparcia.

Zbigniew W. został zatrzymany w kwietniu br. jako jedna z 11 osób, które według Prokuratury Okręgowej w Łodzi działały w zorganizowanej grupie przestępczej. Zdaniem śledczych w latach 2009–2017 miała ona wyłudzić na szkodę Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) nawet 11 mln zł dotacji. Działalność polegała na wyłudzaniu dofinansowania w ramach systemów wsparcia bezpośredniego w rolnictwie. Podstawą nielegalnego procederu były dokumenty przedkładane w biurze powiatowym ARiMR w Łęczycy, w których podawano nieprawdę, co do prowadzenia działalności rolniczej.

Według prokuratury na obecnym etapie śledztwa w tej sprawie jest 14 podejrzanych. Trzy osoby są tymczasowo aresztowane, w tym Zbigniew W., jego brat i były pracownik ARiMR.

Śledczy zarzucają W. popełnienie 92 przestępstw, w tym m.in. kierowanie w latach 2013-2017 grupą przestępczą, mającą na celu prowadzenie przestępczej działalności polegającej na wyłudzaniu dotacji”. Ponadto postawiono mu ponad 80 zarzutów konkretnych wyłudzeń i kilka zarzutów związanych z podrabianiem dokumentów.

W. ma przedłużony areszt do 16 listopada.

Prokuratura nie skierowała jeszcze do sądu aktu oskarżenia. Ze względu na to, że podejrzani działali w warunkach zorganizowanej grupy przestępczej i z przestępstwa uczynili stałe źródło dochodu, grozi im kara do lat 15 więzienia.

Wydaje się, że Polacy w wyborach coraz mniej zwracają uwagi na etyczną stronę kandydatów. Demokracja…

Źródło: na:Temat, TVN24, Fakt24, PAP