
Czeski premier, Andrej Babiš, opowiada się bardziej za wywieraniem większej presji na przemytników i samych przybyszów niż wzmocnieniu siły granicznej UE.
Babiš podkreślił, że przemytnicy nie powinni mieć żadnego wpływu na to, kto przyjeżdża do Europy, sugerując, że tysiące funkcjonariuszy policji może zacząć działać w rejonie Morza Śródziemnego, by chronić granice.
W 2013 roku Babiš założył partię ANO, która zobowiązała się do ukrócenia korupcji w kraju a od czasu jego wyboru mocno skupiła się na polityce wewnętrznej. Poparła również stanowisko Polski i Węgier w debacie na temat przyszłości Europy.
Czechy pod przywództwem Babiša promują alternatywę polegającą na zachęcaniu migrantów do powrotu bądź pozostania w rodzimych krajach.
Jest 700 000 nielegalnych imigrantów. Muszą wrócić do domu – mówi Babiš.
Babiš, podobnie jak Donald Trump, jest biznesmenem, który objął urząd premiera dzięki obietnicom zwalczania nielegalnej migracji, inwestowania w państwo oraz przeciwstawieniu polityce Brukseli.