I co teraz powiedzą LGBTowcy? Raport Kościoła dotyczący pedofilii wśród duchownych wskazuje na silną korelację z homoseksualizmem

Billboard przypominający, że osoby homoseksualne mają skłonność do zachowań pedofilskich na jednym z poznańskich budynków. (soa) PAP/Marek Zakrzewski
Billboard przypominający, że osoby homoseksualne mają skłonność do zachowań pedofilskich na jednym z poznańskich budynków. (soa) PAP/Marek Zakrzewski

Z raportu Ruth Institute, organizacji non-profit zajmującej się głównie badaniem skutków rewolucji seksualnej i tego, jak wpływa ona na młodych ludzi wynika jasno: istnieje silna korelacja między homoseksualizmem wśród księży a wypadkami nadużyć seksualnych w amerykańskim Kościele. Przypominamy, że w zdecydowanej większości były to akty pedofilskie.

Raport przytacza dane dotyczące wzrostu homoseksualizmu wśród księży. W 1950 roku było ich 3 proc., zaś w 1980 roku aż 16 proc. Między tym wzrostem a wzrostem nadużyć seksualnych dokonanych przez duchownych występuje niemal pełna korelacja. Jej współczynnik wynosi 0,98.

Ks. Paul Sullins, autor raportu zwraca uwagę, że nie znamy orientacji konkretnych sprawców, więc wnioskujemy ze współzależności jaka istnieje między obydwoma zjawiskami.

Ruth Institute podważa więc wnioski opublikowanego siedem lat temu dokumentu, który zaprzeczał jakimkolwiek związkom między homoseksualizmem a pedofilią w Kościele. Publikacja ta wyszła od John Jay College of Criminal Justice.

Powiedziałbym, że jeśli to wybór pomiędzy oskarżeniem o homofobię a dalszym przyzwoleniem na wykorzystywanie młodych chłopców, to podejmuję to ryzyko. Dla ludzi, którzy nienawidzą prawdy, prawda wygląda jak nienawiść – powiedział ks. Sullins zapytany o to, czy zdaje sobie sprawę, że raport zostanie odebrany jako wrogi homoseksualistom i homofobiczny.

Zdaniem księdza, pierwszym krokiem do uzdrowienia sytuacji będzie zakończenie upartego negowania problemu. – Ile razy będziemy się kręcić w kółko, negując to, co staje się coraz bardziej oczywiste? – zauważa kapłan.

Oprócz tego zachęca, by poznać struktury poszczególnych seminariów. W ten sposób można byłoby namierzyć osoby decyzyjne, które pozwalają na wzrost ilości pederastów wśród amerykańskich duchownych i zapobiec tragediom w przyszłości.

Źródło: gosc.pl