„Zlikwidować ZUS, obniżyć podatki!” Stanisław Michalkiewicz radzi jak naprawić Polskę [VIDEO]

Stanisław Michalkiewicz. Foto: nczas
Stanisław Michalkiewicz. Foto: nczas

Stanisław Michalkiewicz w rozmowie z redaktorem Rafałem Mossakowskim wypowiedział się na temat ZUS-u oraz sposobów na naprawę Polski.

Znany publicysta stwierdził, że ZUS należy zlikwidować, gdyż prowadzi on do spadku liczby urodzeń. Stwierdził, że obecnie wysokość emerytury zależy od płacenia składek na ZUS, a nie od liczby posiadanych dzieci.

Zdaniem Michalkiewicza zmieniło się nastawienie do dzieci, bo ludzie z natury kalkulują, co się im opłaca, a skoro dzieci już nie są traktowane jako inwestycja (z powodu zależności wysokości emerytury od płacenia składek, a nie ilości dzieci), to są traktowane jako obciążenie, a ludzie nie lubią obciążeń, stąd nastąpiła zmiana sposobu myślenia.

Michalkiewicz uważa, że – aby zreformować Polskę – należy odblokować narodowy potencjał gospodarczy, który jest zablokowany przez 3 czynniki: przez wadliwy model ekonomiczny państwa ustanowiony przez gen. Kiszczaka i grono osób zaufanych w 1989 r. – kapitalizm kompradorski, przez postępującą biurokratyzację państwa oraz przez niemiecki projekt Mitteleuropa z 1915 r.

Według Michalkiewicza te 3 blokady doprowadziły do emigracji 3 mln. Polaków.

Zdaniem gościa Rafała Mossakowskiego, w „zwyczajnym” kapitalizmie o dostępie do rynku decydują zalety człowieka (pomysłowość, przedsiębiorczość), choć też trochę szczęście. Zaś w kapitalizmie kompradorskim o dostępie do rynku decyduje przynależność do sitwy mającej jądro w bezpiece z PRL.

Ponieważ większość społeczeństwa nie należy do sitwy, to musi ona być wyrzucona poza główny nurt życia gospodarczego i musi sobie radzić na obrzeżu. W rezultacie narodowy potencjał gospodarczy jest niewykorzystany.

Ponadto zdaniem Michalkiewicza ma miejsce postęp biurokratyzacji, gdyż w 1990 r. w administracji centralnej pracowało 45 tys. urzędników, zaś 5 lat później już 112 tys., więc nastąpił wzrost powyżej 100%. Prawdziwa „eksplozja” nastąpiła jednak za rządów Jerzego Buzka wskutek 4 reform, gdyż koszty funkcjonowania państwa zwiększyły się o 100 mld. zł. Cały czas proces postępuje, gdyż jest 3 mln. funkcjonariuszy publicznych, w tym prawie 700 tys. urzędników, a może nawet ostatnio więcej, gdyż zwiększa się biurokracja w ostatnich latach.

Michalkiewicz stwierdził, że w Polsce praca jest opodatkowana jak najbardziej luksusowy towar.

Powiedział też, że niemiecki projekt Mitteleuropa miał na celu stworzenie w Europie środkowo-wschodniej niby państw pozornie niepodległych, ale de facto niemieckich protektoratów z gospodarkami niezdolnymi do konkurowania z gospodarką niemiecką. Od 1 maja 2004 r. Niemcy stworzyły warunki do realizacji tego planu.

Zdaniem Michalkiewicza należy odblokować narodowy potencjał gospodarczy, np. poprzez reaktywację ustawy Wilczka z 1 stycznia 1989 r., uchylić wszystkie akty prawne sprzeczne z tą regulacją, a także rozmontować biurokrację oraz zlikwidować ZUS. Ponadto stwierdził on, że w 1990 r. nie udało się namówić innych posłów (spoza UPR) na utworzenie funduszu emerytalnego, polegającego na likwidacji ZUS i wprowadzeniu podatku celowego na emerytury i renty. W pierwszych latach byłby bardzo wysoki, ale w następnych latach problem byłby rozwiązany ze względu na to, że więcej byłoby dzieci, a w dalszej przyszłości nawet można byłoby zlikwidować ten podatek, jak się zwiększy przyrost demograficzny.