Inflacja nadal rośnie i znowu wyniosła więcej niż zakładał GUS

banknot/fot. ilustracyjne/fot. Pixabay
banknot/fot. ilustracyjne/fot. Pixabay

Podobno jest super, a wszelkie kontestacje to próba zamachu stanu na rząd dobrej zmiany. Niestety, poza sferami deklaracji, jest coraz gorzej. W tym miesiącu jak już wielokrotnie w tym roku inflacja okazała się być większa, niż zakładano. A założenia niskie również nie były.

Według informacji Głównego Urzędu Statystycznego, inflacja w październiku wyniosła 1,8 proc. Wcześniej zakładano, że wyniesie ona 1,7 proc.

Październikowe dane dotyczące inflacji okazały się wyższe niż 1,7 proc., szacowane wcześniej przez GUS. Ostatecznie wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych okazał się wyższy i wyniósł 1,8 proc. Wyższa inflacja to głównie efekt wciąż wysokich notowań ropy naftowej. Koszty transportu wzrosły w związku z tym o 7,5 proc., a więc nieco mocniej niż miesiąc wcześniej, gdy wzrost sięgał 7 proc. Benzyna była droższa niż przed rokiem o 10,9 proc., a olej napędowy o 15,5 proc. (wzrost cen paliw do prywatnych środków transportu wyniósł ogółem 12,8 proc.) – ocenia Roman Przasnyski, główny analityk Gerda Broker.

Konsumenci mogą natomiast cieszyć się z nieco wolniejszego wzrostu cen żywności. Poszły one w październiku o 1,8 proc., podczas gdy we wrześniu rosły o 2,3 proc. W tej grupie po raz kolejny najmocniej, bo o 16,8 proc. zdrożały jaja i warzywa, za które w związku z suszą trzeba było płacić o 10 proc. więcej niż przed rokiem. O 7,4 proc. w górę poszły ceny pieczywa. W stałym sięgającym 2 proc. tempie zwiększają się koszty użytkowania mieszkania, z czego opłaty na rzecz właścicieli wzrosły o 4,2 proc., opał o 3,6 proc., a gaz o 2,2 proc. – twierdzi Przasnyski.

Zaznacza, że „bez zmian pozostały ceny energii, ale ich wzrost jest prawdopodobny w przyszłym roku, w związku z silnymi zwyżkami cen prądu”. – O 4,3 proc. w górę poszły ceny usług związanych z prowadzeniem gospodarstwa domowego. O 3,4 proc. zdrożały usługi lekarskie – wylicza Roman Przasnyski.

Tradycyjnie już taniały odzież (o 3,5 proc.) i obuwie (o 1,9 proc.), ale w dół poszły także ceny samochodów osobowych (o 3,3 proc.), sprzętu telekomunikacyjnego (o 11,3 proc.) oraz usług telekomunikacyjnych (o 3,4 proc.) i sprzętu audiowizualnego i informatycznego (o 4,1 proc.) – powiedział analityk.

Źródło: PAP/interia.pl

7 KOMENTARZE

  1. Czyli znowu będziemy mieli banknot 1000 złotych z Mikołajem Kopernikiem?????
    Historia lubi zataczać koło, a w Polsce to nawet zatacza chyba koła z przyjemnością…

    • kiedyś zapewne tak, ale na razie mamy wyjątkowo korzystny miks szybkiego wzrostu i niskiej inflacji. Niskiej, bo cel inflacyjny NBP to 2,5% (+-0,5%). Póki co inflacja jest pod kontrolą. Problem będzie gdy gospodarka wpadnie w recesję i zabraknie pieniędzy na rozbuchany socjal np: 500+ kosztujący 25 mld rocznie i inne idiotyzmów typu: Czyste Powietrze (planowane 10 mld rocznie), Mieszkanie+, Senior+ i hgw co jeszcze z plusem lub bez. Może też być tak, że rząd zacznie kupować sobie głosy kolejnych grup tak jak kupił głosy policjantów czy służby zdrowia. Wtedy może ruszyć dodruk i zacznie się problem z inflacją. Ale to nie w tej kadencji Sejmu. Cieszmy się chwilą

      • Inflacja nie jest niska, tylko zamaskowana. Cały czas obowiązuje stricte balcerowiczowski model „gospodarki”. Inflację zbija się na polskich producentach żywności( nie dotyczy zagranicznych przetwórców, zagranicznych latyfundiów- byłe PGR i zagranicznych sieci handlowych). Ten model trzymania cen niedługo wytrzyma, tak jak rodzimi producenci… Dla porównania mamy hiperinflację, wystarczy spojrzeć na skok cen materiałów budowlanych, czy stali od początku roku, czysty obłęd. Jakieś tam ochłapy „suszowe” dla prawdziwych producentów nie zatrzymają holokaustu gospodarki żywnościowej, której upadek spowoduje pęknięcie tej ich „bańki księgowej”!!! Problem polega na tym, ze „wybitni ekonomiści” nie rozumieją, że bez smartfona, perfum, czy samochodu można żyć, natomiast bez żarcia nie da się… Dodając do tego programy socjalne, to koniec jest bliski… Mamy już 500 z Sobieskim, będzie 1000 z Kopernikiem.

    • Dobrze, że rząd co roku podnosi podatki i o kilka % pensję minimalne. W ten sposób ludzie tracą przez inflację, ale rząd podnosząc podatki nie traci na wartości wpływów do budżetu. Tylko ludzie tracą podwójnie przez podatki i inflacje. Potem podwyżka pensji minimalnej 6-8%, to ludzie stracą tylko 24% rocznie z inflacji, kilka % z nowych podatków ale odbije im się za rok na podwyżce minimalnej. A potem pytają się ludzi jak im się żyje, a głupki odpowiadają że są optymistycznie nastawieni co do przyszłości xD. Nie dziwię się, że Europa wprowadza cenzurę, za niedługo nie będzie można narzekać , bo będzie to mowa nienawiści hahaha.

      • Niestety tylko my jesteśmy maksymalnie koszeni… A takie oranże, lidle, czy inne wynalazki obligatoryjnie „płacą” takie „podatki” jakie „płacą”, no albo wykazują „straty” lub kosmiczne „inwestycje”… No i k…a nie ma mocnych w tym rządzie…

  2. Inflacja rok temu wynosiła 2,5%, w czerwcu i lipcu 2%, a teraz 1,8%. U mnie w podstawówce nie nazwano by tego wzrostem ale kończyłem ją dawno, więc na pewno coś się od tego czasu zmieniło w rachunkach.

Comments are closed.