Ukrainiec pod Przemyślem jechał z banderowskimi symbolami na aucie. Polak zatrzymał go i wezwał policję. „To łamanie praw człowieka”

Zatrzymane auto z nazistowską symboliką/fot. http://vgolos.com.ua (kolaż)
Zatrzymane auto z nazistowską symboliką/fot. http://vgolos.com.ua (kolaż)

Bohaterska inicjatywa Polaka na szerzenie ukraińskiego nazizmu w Polsce! Polski kierowca zatrzymał ukraiński samochód na którym znajdowała się banderowska symbolika i wezwał na miejsce policje. Ukraiński pracownik naukowy, który jechał samochodem twierdzi, że w Polsce spotkał się z „naruszeniem praw człowieka”.

Sprawę opisał ukraiński portal vgolos.com.ua. Pod Przemyślem Polak zatrzymał auto oblepione banderowskim emblematem. Był to tryzub w czerwono-czarnych barwach używany przez ludobójczą formację OUN-UPA. Na miejsce wezwano policję.

Iwan Kulczyćkij, wykładowca Uniwersytetu Narodowego „Lwowska Politechnika”, który jechał oznaczonym banderowskimi insygniami opisał sprawę w mediach społecznościowych. Jego zdaniem, spotkał się z „naruszeniem praw człowieka”.

Według ukraińskich mediów, Polak „szowinista oświadczył, że to jest zabronione zgodnie z ich nowym prawem i wezwał policję”.

Spędziliśmy kilka godzin na różnych opisach i wyjaśnieniach – twierdzi Kulczyćkij. Ponadto policjanci mieli sugerować, by zdjąć nalepkę, ponieważ ktoś może na przykład uszkodzić z jej powodu auto, jeśli będzie stało na parkingu. Ponadto pracownik naukowy uważa, że ukraińskie MSZ „powinno dać Ukraińcom jasne wyjaśnienia o tym, co ich czeka w Polsce”.

W Polsce od kilku lat notuje się coraz więcej incydentów związanych z prezentowaniem symboliki ukraińskiego nazizmu. Zjawisko nasiliło się od 2014 roku, kiedy na Ukrainie miał miejsce tzw. euromajdan. Na antyrządowych protestach w Kijowie barwy czerwono-czarne oraz wizerunki zbrodniarza Stepana Bandery były na porządku dziennym.

W 2016 roku komendant przejścia granicznego w Dorohusku zaznaczał, że polscy pogranicznicy proszą wjeżdżających do Polski Ukraińców, by ściągali flagi UPA umieszczane za szybami przednimi, żeby symbole te nikogo w Polsce nie prowokowały. Jednak po przekroczeniu granicy są one wyciągane i przyczepiane z powrotem.

W niektórych przypadkach prokuratura podejmowała czynności w związku z podobnymi incydentami. Jednak praktycznie zawsze kończyły się one umorzeniem.

Źródło: kresy.pl