REKLAMA

Najemni żołnierze z rosyjskich prywatnych spółek wojskowych proszą Międzynarodowy Trybunał Karny o wszczęcie śledztwa przeciw ich szefom i państwu. Skarżą się, że są traktowani jak tanie, pozbawione praw mięso armatnie.

Młodzi Rosjanie, którzy są werbowani do pracy przez prywatne spółki wojskowe i godzą się na bycie najemnymi żołnierzami podpisują kontakty sprzeczne z prawem. W umowach tych, nie ma nic o ich pracy w warunkach działań wojennych, gdyż mają wg tych umów statys pracowników cywilnych. Właścicile tych spółek oszukują ich i wywożą z kraju, gdzie rozlokowywani są w różnych miejscach na świecie, gdzie Rosja nie chce ujawniać, że angażuje się militarnie.

REKLAMA

Po powrocie do kraju traktowani są jak przestępcy, bo złamali przepisy uznające najemnictwo za przestępstwo. Są oni nękani przez służby, policję, a rodziny poległych żołnierzy i oficerów są zmuszane do ukrywania uczestnictwa ich bliskich w wojnach, nie mają żadnych odszkodowań za śmierć swoich bliskich, o ich śmierci są powiadamiani z dużym opóźnieniem albo wcale. Często ciała poległych nie są sprowadzane do kraju.

Film dokumentalny o dramatycznych wydarzeniach w Jedwabnem

Jewgienij Szabajew, kozacki ataman, który jest przewodniczącym Ogólnorosyjskiego Kręgu Oficerskiego, mówi, że brali oni udział w wojnach na Ukrainie, w Syrii, Jemenie, Libii, Sudanie, Sudanie Południowym, Republice Środkowoafrykańskiej, Gabonie i innych krajach Azji oraz Afryki. A na tych zagranicznych frontach zginęły już „setki” najemników z Rosji.

Skargę do Międzynarodowego Trybunału Karnego podpisało 357 delegatów z 18 organizacji. Twierdzą, że mogą przedstawić w trakcie śledztwa tysiące świadków, którzy potwierdzą ich słowa. Uważają, że państwo pozwala na taką działność, a szefów takich spółek nieoficjalnie popierają wysocy rangą wojskowi, którzy mają dobre stosunki z prezydentem Putinem.

Najemnicy pomagają władzom zawierać i realizować korzystne umowy międzynarodowe. Przykładem są kontrakty na wydobycie złota w Republice Środkowoafrykańskiej czy ropy w Syrii, a ich wynagrodzeniem jest część zysków z takich kontraktów.

Firmy Jewgienija Prigożyna, przyjaciela Władimira Putina i właściciela znanej Prywatnej Spółki Wojskowej „Wagner”, zgodnie z umową Moskwy i Damaszku otrzymują czwartą część ropy z pól, które Rosjanie odbili siłom opozycji antyasadowskiej, i je ochraniają. Rafinerię zbombardowali Amerykanie, którzy wspomagali bojowników Syryjskich Sił Demokratycznych biorąc ich za oddziały Państwa Islamskiego. Pod bomby podstawili ich oficerowie regularnej rosyjskiej armii działającej w Syrii, którzy nie zatrzymali kolumny i nie uprzedzili Amerykanów, że do szturmu na rafinerię idą nie islamiści, ale najemnicy z Rosji.

Rosyjscy wojskowi z Siergiejem Szojgu, ministrem obrony na czele są przeciwnikami nadawania najemnikom prywatnych firm oficjalnego statusu, praw kombatanckich i zaprzestania ścigania ich za najemnictwo, a działania spółek wojskowych określają jako „antykonstytucyjne”.

źródło: wyborcza.pl

REKLAMA